Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shima. Pokaż wszystkie posty

Od Shimy- cd Amaimona

Oddychałam głęboko aby nabrać powietrza do płuc. Amaimon stał obok i przyglądał mi się. Niedaleko przysiadł jego smok. Gdy się uspokoiłam ułożyłam się na ziemi.
-Dzięki - powiedziałam do basiora
-Nie ma za co - odparł
-Oj jest za co. Gdyby nie wy to albo to coś by mnie pożarło, albo bym utonęła. - uśmiechnęłam się pod nosem - Chodziłam tu wiele razy ale to stworzenie widziałam pierwszy raz. - spojrzałam na błękitną tafle wody
-Może znudziło jej się stare miejsce i przypłynęła w nowe? - odpowiedział pytaniem
-Może - wzruszyłam ramionami, po czym podniosłam się z ziemi. - Co teraz będziemy robić?
-Będziemy?
-No jakoś muszę Ci się odwdzięczyć za ratunek. - uśmiechnęłam się do basiora
Wymienił spojrzenie ze swoim smokiem.
-Nie musisz mi się odwdzięczać. - spojrzał na mnie Amaimon
-Muszę.
-Nie.
-Tak - zaczęłam go drażnić i ruszyłam za nim
-Nie - wszedł do lasu a jego smok wzbił się w niebo i zniknął za chmurami
-Tak.
-Nie. - powiedział cichszym głosem
-I tak coś wykombinuję. - odparłam - Nie chce być Ci czegoś winna. Rozumiesz?
-Ale nie jesteś mi winna nic. - rzekł
-Proszę. To dla mnie ważne. - mówiłam bardziej prosząco


Amaimon ?

Od Shimy- cd Halt'a

Siedzieliśmy z basiorem na mecie. Muszę przyznać że byłam ciekawa kto wygra. Wszystkie wilki znajdowały się już na końcowym odcinku biegu. Na lodzie. Niektórym ,,bieg,, na śliskiej powierzchni nie wychodził zbyt dobrze a zaledwie dwóm osobą, które trzymały się na czele grupy mianowicie Alice i Ingreed szło to wyśmienicie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wadery prowadzą. Spodziewałam się innego wyniku ale ten też jest super. Widziałam tylko jak raz Alice, raz Ingreed wyprzedzają się na wzajem. Nagle coś uległo zmianie. Wadery były zmęczone ale jedna z nich musiała wygrać. Alice zebrała resztki sił i przedarła przez metę jak piorun. Zaraz za nią przybiegła Ingreed i reszta zawodników.
Wszyscy padali z sił. Muszę przyznać że wszyscy spisali się doskonale. Gdy wszyscy zebraliśmy się a uczestnicy napili się wody z wcześniej przygotowanych pojemników ogłosiliśmy zwycięzcę oraz wręczyliśmy drobny upominek.
Po małej przerwie rozpoczął się wyścig szczeniaków. Bawiły się przy tym świetnie. Po całym wydarzeniu podziękowaliśmy wraz z Halt'em całej reszcie za przybycie tutaj.

~~~Jakiś czas później~~~

-Na kogo obstawiałeś ? - zapytałam basiora
-Hmh... Nie zastanawiałem się nad tym. - odparł
-Zaskoczyło mnie to że na czołówce były dwie wadery. Najwyraźniej nie doceniam naszej mocy.. - westchnęłam
-,,naszej mocy,, ? - powtórzył Halt - O co chodzi?
-O super tajemną moc którą potrafią używać tylko wadery - powiedziałam patrząc w niebo


Halt ?

Od Shimy- cd Ontari'ego

Znieruchomiałam. Nagle mój umysł odizolował się od świata. Nie potrafiłam wyrzucić z siebie żadnego słowa. Ja.. mu się.. podobam? On to tak na poważnie? Może po prostu próbuje mnie nabrać żebym dała mu już święty spokój? Cofnęłam się o krok.
-Ty.. mówisz to na poważnie ? - chciałam się upewnić.
-Inaczej nie ciągnąłbym Cię aż tutaj - no i się upewniłam
Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować basior szybko dodał.
-Ale pewnie działa to tylko w jedną stronę. Mogę się założyć że tobie podoba się ktoś inny, a nie ja. - westchnął
Na moim pyszczku pojawił się niewielki uśmiech.
-A czy gdyby podobał mi się ktoś inny to siedziałabym tu i teraz z tobą?
Ontari popatrzył na mnie zdziwiony lecz po chwili uśmiechnął się.
-Cieszę się, że odwzajemniasz moje uczucie - spojrzał na mnie - W watasze jest wiele innych basiorów, a ty wybrałaś mnie - ściszył głos
-Ej no. - spojrzałam na niego. - Oprócz ciebie był tylko jeden basior z którym się ,,spotykałam,, i byliśmy sobie bliżsi. - odetchnęłam głęboko - I to było przed wojną. Potem szlag go trafił i albo uciekł, albo zginął. Może miał mnie dość? - zaśmiałam się
-Dobrze wiedzieć że nie jestem jedyny. - odwzajemnił uśmiech
-Według mnie ta wiedza nie była Ci potrzebna. - mówiłam - Chociaż teraz wiesz o mnie więcej.
-Mhmh - kiwnął głową
-Wracajmy do szczeniaków. - wstałam z ziemi i obróciłam się w stronę skąd przybyliśmy - Pasowałoby w końcu zorganizować tą ceremonie. - upadłam na plecy - A tak bardzo chciałam pospać. - zamknęłam oczy


Ontari?
Czemu miałbyś żałować? Chociaż jest ciekawie XD

Od Shimy- cd Ontari'ego

-Zgaduje iż wepchnięcie Cię z powrotem do wody będzie mało przekonujące - podniosłam jedną brew
-No niestety. Wepchnięcie mnie do wody nie podziała - odparł basior i ułożył się na ziemi jakby na coś czekał
-Będę musiała wytężyć swój mózg i pomyśleć. - westchnęłam i podeszłam do tafli wody
Zanurzyłam łeb. Wydawało się jakby dno osunęło się i zrobiło się głębiej. Ale może to tylko złudzenie? Nie ważne. Cały czas myślałam o tym jak przekonać basiora aby powiedział mi to o czym myślał.
Wędrowałam wzrokiem po dnie ,,jeziorka,,. Dostrzegłam coś co mnie zaciekawiło. Wynurzyłam łeb z pod wody aby naprać powietrza.
-Zaraz wrócę - powiedziałam i dałam nura w wodę.
To coś było bardzo małe. Hmh.. Przypominało po części drzewo ale zgaduje że nim nie było. Z resztą co mogłoby robić drzewo pod wodą? Podpłynęłam bliżej i bliżej. Wyglądało ciekawie.
No nic. To pewnie tylko zwykłe rośliny. Ah ta natura. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Powoli zaczynało kończyć mi się powietrze. Szybkimi i silnymi ruchami łap zaraz znalazłam się na powierzchni. Wyszłam na brzeg i otrzepałam się tak aby woda nie spadła na Ontari'ego. On naprawdę wyglądał na zamyślonego. Jego oczy tkwiły w bezruchu. Patrzył się w jeden i ten sam punkt. Podnosiła się tylko jego klatka piersiowa podczas oddychania. Nagle gdyby nic obrócił głowę w moją stronę.
-I co wymyśliłaś już jak masz mnie przekonać? - zapytał z ciekawości
-Myślę ! - powiedziałam
Mój mózg zaczął proponować mi coraz to głupsze pomysły. Naprawdę wepchnięcie go do wody nie wystarczy?! Przekonać go.. Przekonać go.... Jak to mówią... Raz się żyje !
-Ontari...- podeszłam bliżej basiora..
Bliżej.. i bliżej.
-Wymyśliłaś? - zapytał
Zniżyłam łeb. Wraz z basiorem stykaliśmy się nosami. Patrzyłam mu prosto w oczy. Odchyliłam lekko głowę po czym delikatnie polizałam basiora po pysku.

Ontari?
Musiałam to zrobić XD

Od Shimy- cd Halt'a

-Nie sądziłam że mięso z niedźwiedzia jest takie pyszne. - powiedziałam
-Mhm. - odparł basior
-Ciekawa jestem kto wygra. Zapisało się sześć wilków. Całkiem sporo. Nie licząc szczeniaków. Z basiorów mamy tak ; Ontari, Neon i Amaimon. Z wader ; Ingreed, Alice i Czarną Wdowe.
-Jak ty to wszystko zapamiętujesz? - zapytał
-Tak jakoś. Zapamiętuje rzeczy które są dla mnie ważne.
-Na przykład ten dół o którym wspominałaś wcześniej ?
-To zapamiętałam przypadkiem - uśmiechnęłam się
-Do południa zostało jeszcze kilka godzin.
-Mam nadzieje, że wszyscy się pojawią.
-Raczej powinni. - powiedział Halt
-Któreś z nas będzie musiało biec obok toru przyglądając się reszcie.
-Żeby nie oszukiwali? - zaciekawił się
-Tak. Lecz równie dobrze możemy im zaufać i zostawić ich w spokoju.
-Mhmm. - odparł basior
-Zanim zawody się rozpoczną, idę nad jezioro. Chcesz mi potowarzyszyć?
-I tak nie mam co robić.
-Super. - uśmiechnęłam się do basiora
Z łąki udaliśmy się w stronę jeziora. Słońce zakrywały chmury. Robiło ich się coraz więcej. Oby się tylko nie rozpadało. Będą nici z zawodów. Szliśmy wąską ścieżką. Byliśmy już prawie przy jeziorze.


Halt?

Od Shimy- cd Halt'a

Basior spojrzał w moim kierunku lecz dalej szedł swoją ścieżką. Podbiegłam do reszty i powiedziałam że to na tyle z naszego spotkania. Każdy rozszedł się w swoją stronę. Obejrzałam się dookoła. Nigdzie nie było widać Halt'a. Uparciuch. I tak nie miałam co robić więc chciałam jeszcze chwilę pobyć z nim. Zaczęłam go szukać. Złapałam jakiś trop. Nie byłam pewna czy to on. Pobiegłam w tamtym kierunku. Tam gdzie wszedł basior był naprawdę gęsty las. Biegłam dalej. Wydawało mi się że zobaczyłam basiora.
-Halt ! - zawołałam.
Obrócił się.
-Shima? - zapytał
Podbiegłam bliżej.
-Czemu poszedłeś?- zapytałam
-Ty poszłaś do nich. Myślałem że pójdziesz z nimi dalej.
-Tak. Ale chciałam żebyś też szedł. No cóż. - rozejrzałam się - Wszyscy się rozeszli, a ja zaczęłam Cię szukać. - uśmiechnęłam się
-Nie potrzebnie. - odparł
-Chociaż nie będziesz podróżować sam. Tylko nie zapomnij jutro wstać. Przed wyścigiem musimy jeszcze upewnić się czy trasa jest dobrze ustawiona. - westchnęłam - Ja też nie chcę brać udziału w wyścigu.
-Dlaczego?
-Po prostu. Jakoś nie mam ochoty ścigać się z resztą. Wolę patrzeć jak robią to inni. - odparłam


Halt?

Od Shimy- cd Ontari'ego

Wiem, wiem, wiem. - mówiłam w myślach
-Zara... - zaczęłam - Ona nie żyje. - nie wiem czemu na moim pysku ukazał się mały uśmiech , a z oczu leciały mi łzy.
-A-ale jak to? Przecież podobno uciekła. - basior zdziwił się
-Zara z mojego snu miała rację.. Wmawiali mi, że uciekła. Gdybym wiedziała od początku.. od początku.. - wybuchnęłam płaczem
Ontari przytulił mnie i nie puszczał dopóki nie przestałam płakać.
-Spokojnie - powtarzał za moim uchem.
Gdy się uspokoiłam, basior puścił mnie i położył obok.
-Przepraszam - otarłam oko wierzchem łapy
-Nie musisz przepraszać. Każdy ma lepsze bądź gorsze chwile. - mówił spokojnie
-Hmh.. Skoro nie muszę przepraszać to chociaż... Dziękuję. - odparłam i lekko uśmiechnęłam się
Basior kiwnął głową.
Nawet nie zorientowaliśmy się kiedy zaczął padać deszcz.
-Nici z wyprawy. - powiedziałam, po czym wstałam i rozciągnęłam się
-Może nie do końca..
-Ale przecież deszcz pada jak głupi. Ty chcesz iść ze szczeniakami w taką pogodę? - zapytałam
-Jakby padało trochę lżej to moglibyśmy iść. - odparł Ontari - Ale fakt. Teraz pada zbyt mocno. Może nawet będzie burza..
-O właśnie.. Gdzie Mokari ? Widziałam go jak wylatywał z jaskini.
-Z tego co wiem to poleciał do Alice. Zranił się w łapę podczas polowania. Chciał iść do medyka ale daleko by nie doszedł.
-Bo my nie mamy już medyka. - uśmiechnęłam się
-No właśnie - odwzajemnił uśmiech
-Wiesz co jest najlepsze na deszcz? - spojrzałam na leżącego basiora
-Co?
-Sen !
-Ale przecież dopiero spałaś. - wstał z ziemi.
-No i w tym problem. Bo już mi się nie chce.
-Może pobawimy się ze szczeniakami? - zaproponował
-O ile nie śpią.. To bardzo chętnie - uśmiechnęłam się i podbiegłam do zarośli gdzie po drugiej stronie był Rei i Sabal.


Ontari?
Wczoraj były spadające gwiazdy default smiley :d
Pisanie z rana jest najlepsze. C:

Od Shimy- cd Halt'a

-I bardzo Cię prosimy o to abyś zwołał wszystkich do głównej jaskini. Chcielibyśmy wszystkich poinformować. - zaczęłam
-Wydaje mi się że nie ma problemu. - Aro wstał i wyszedł na zewnątrz po czym potężnie zawył - niedługo inni powinni tutaj przyjść.

~~~Po jakimś czasie~~~

Łaaał. Po raz pierwszy widzę tutaj wszystkich. Niektórych pierwszy raz. To my mamy aż tyle smoków? Niesamowite.
-Więc.. - ktoś zaczął mówić - Po co nas tutaj wszystkich zgromadziliście?
Aro stanął na kamieniu, my z Halt'em staliśmy obok.
-Shima i Halt przygotowali tor wyścigowy. Planują zorganizować wyścig. Są na nim rozmaite przeszkody. Czy ktoś jest chętny?
Zgłosiło się sześć wilków. Trzy basiory i trzy wadery. Ustaliliśmy termin na pojutrze. Wszystkim to pasowało.
Byliśmy zadowoleni że ktoś chociaż chciał się zgłosić.
-Łaaaa - westchnęłam - To co teraz robimy ? - zapytałam Halt'a


Halt?

Jezu.. jaki brak weny. Nic nie mogłam wymyślić ;-;

Od Shimy- cd Ontari'ego

Uganiałam się za sarną w lesie ale no cóż. Udało mi się zdobyć w miarę dużo przepiórek. Zbliżając się do jaskini zauważyłam jak wylatuje z niej Mokari. Patrząc od dołu był naprawdę duży.
Wspięłam się na górę. Byłam już na wejściu do jaskini. Szczeniaki biegały po niej jak szalone a Ontari siedział u boku i przyglądał się maluchom. Położyłam przepiórki obok misek i ułożyłam się obok Ontari'ego.
-Będziemy musieli iść do Alice. - westchnęłam
-Wiesz że myślałem o tym samym? - uśmiechnął się
-Ona zapewne co nieco wie o opiece nad szczeniakami. - odparłam ziewając.
-Jeśli chce ci się spać, nie ma sprawy. Zdrzemnij się. Będę miał na nie oko. - spojrzał na szczeniaki.
-Dzięęki - przybliżyłam się do niego i wtuliłam w jego futro. - Dobranoc.
-Dobranoc - czułam jak się uśmiecha

~~~Sen~~~

-Shima !
Wszędzie słyszałam te krzyki...
-Shima !!
Prześladują mnie...
-Dlaczego mnie nie uratowałaś? - zapytała Zara..
Przede mną ukazała się rozmazana postać Zary.
-Zara ! - rzuciłam się w jej kierunku
Zniknęła. Pojawiła się kilka metrów dalej.
-Dlaczego mnie nie uratowałaś Shima? - pytała
To był koszmar. Wszędzie mgła. Bądź dym. Nie jestem pewna. Widziałam tylko pojawiającą się postać Zary i znów znikającą.
-Zara.. ja.. Przecież ty uciekłaś. - mówiłam ze łzami w oczach.
-Oni tak mówią. To ich zdanie. Ja nie żyje.
,,-Ja nie żyje,,

~~~Koniec snu~~~

Obudziłam się gwałtownie. Ontari spojrzał na mnie. Ciężko oddychałam. Basior wstał i podsunął mi miseczkę z wodą.
-Proszę, napij się.
Podniosłam się z ziemi i napiłam się chłodnej wody.
-Dzięki. - odparłam


Ontari?
Walić to że jest gorąco. Zawsze można iść do basenu !

Od Shimy- cd Halt'a

-Więc może najpierw pójdziemy do alfy. Moim zdaniem będzie to dobry pomysł. On zwoła wszystkich a my wtedy to ogłosimy - spojrzałam na Halt'a - Odpowiada Ci to?
-Jasne. Będzie mniej biegania. I tak dzisiaj zrzuciłem dobre 2 kilo. - uśmiechnął się
-Ej. Przestań mówić o jedzeniu bo zrobię się głodna. A wtedy jedyne o czym myślę to jedzenie.
-Ja tam lubię rozmawiać o jedzeniu. - podbiegł do mnie
Teraz biegliśmy równo. Łapa w łapę. Było mi trudno utrzymać tą synchronizację ponieważ basior był większy. I miał dłuższe łapy.
-Wam będzie łatwiej wygrać. - spojrzałam przed siebie
-Nam? - zaciekawił się - Kogo masz na myśli?
-Basiory. Macie dłuższe łapy.
-Ale jesteśmy więksi. Z jednej strony będzie nam trudniej. - spojrzał na mnie.
-Hm... - zamyśliłam się - Myślisz że będzie to sprawiedliwe jeśli i my wystartujemy ? - zapytałam
-Przecież my to zrobiliśmy chyba zasługujemy na to aby wziąć udział.
-Ale my wiemy gdzie są wszystkie przeszkody i takie tam. - odparłam
-Naprawdę pamiętasz? - zainteresował się
-Mam dobrą pamięć. Może nie wszystko ale wiem że na 45 metrze zaraz po kłodzie jest lekki dołek gdzie trzeba uważać.
-Naprawdę jest coś takiego ? - zaśmiał się basior
-Tak jest - również się zaśmiałam

Halt ?

Od Shimy- cd Ontari'ego

-Tak. To będzie dobry pomysł. - zerknęłam na mojego szczeniaka - Chyba dam mu na imię Rei. - odparłam po chwili
Szczeniaki ganiały się jeszcze przez chwilkę po czym oboje wskoczyli do koszyka. Spojrzeli na mnie i na Ontari'ego.
-Rei i Sabal - uśmiechnął się Ontari - Pasuje !
Ruszyliśmy w stronę jaskini basiora.
-Ciekawa jestem co wymyśli Aro na tą ceremonie. - zastanawiałam się - Kiedyś już była taka ceremonia. Ale baaardzo dawno. Jeszcze przed czasem... - przerwałam na myśl o wspomnieniach, i o tym co się działo - Gdy dosięgnęła nas wojna.
-Nie musisz wspominać o tym co się działo. - powiedział ze spokojem basior
-Staram się o tym zapomnieć ale ciągle nie daje mi to spokoju. Wilki... i nasi przyjaciele którzy polegli bądź uciekli z pola walki.
-Shima.. - spojrzał na mnie - znów to robisz.
-A przepraszam. Postaram się o tym nie wspominać. - uśmiechnęłam się tępo.
Ontari na chwilę przystanął. Spojrzał na koszyk który niósł.
-Chyba zasnęły. - westchnął
-Jestem ciekawa jednego - uśmiech nie znikał mi z pyszczka
-Co takiego ?
-Jak one zareagują na Mokari'ego.. - powiedziałam radośnie
-Nie powinno być z tym kłopotu. - Ontari mówił spokojnie - W końcu żyły z Ikranami.
-Przyzwyczają się.
-Miejmy taką nadzieję.
-Jak na razie nic im nie przeszkadza. Nawet przy Aro zachowywały się tak jak na samym początku. - westchnęłam patrząc na niebo. Było zasłonięte koronami drzew.
-Południe. - powiedziałam
Ontari również spojrzał w niebo.
-Skąd to wiesz? Przecież nie widać słońca. - zaciekawił się
-Zgłodniałam - zaśmiałam się


Ontari?

Sorki że tak późno no ale cóż.
Zwale wszystko na upał.
Jest strasznie na dworze ! Dobrze że mam wiatrak ^^

Od Shimy- cd Halt'a

Oddaliłam się od basiora i zaczęłam splatać liny. Nie zajęło mi to dużo czasu. Miałam już wprawę. W międzyczasie Halt starał się rozciągnąć liny.

~~~ Po około godzinie ~~~

Moje liny były gotowe. Podbiegłam do basiora.
-Zrobiłam je. Co teraz? - zapytałam
-Może czas zabrać się za uprzątanie drogi? Kamienie i inne wystające gałęzie z ziemi będą przeszkadzać podczas biegu.
-To bierzmy się do roboty. - uśmiechnęłam się i ruszyłam na linię start.
Po chwili basior był tuż obok mnie.
-Ja zajmę się kamieniami - poinformowałam go. - Ale po tej stronie. Ty weź tamtą. - wskazałam na lewo. - Może tek być? - zapytałam niepewna.
-Tak ale według mnie może od razu sprzątajmy wszystko.
-W sumie tak. Po co biec drugi raz.
-Właśnie o to mi chodzi. - spojrzał na mnie

~~~ Po ciężkiej pracy ~~~

-Łaaaa... Padam z łap. - położyłam się w cieniu drzewa. - Zasługuje na przerwę.
-Zrobiliśmy naprawdę dużo. - powiedział zmęczony basior i przysiadł koło mnie.
-Chce mi się spaać - ziewnęłam i zamknęłam oczy


Halt?

Od Shimy- cd Ontari'ego

-Wydaje mi się że lepszym rozwiązaniem będzie zaopiekowanie się tą dwójką razem. Powiedz jak byś się czuł gdyby ktoś rozdzielił cię od brata w takim młodym wieku? - spojrzałam na basiora po czym uśmiechnęłam się
-Na pewno byłoby mi przykro - Ontari rzucił okiem na szczeniaki bawiące się razem w koszyku
-Wiec decyzja podjęta. Zostaje nam tylko wybranie jaskini. - spojrzałam przed siebie
Aro siedział sam w swojej jaskini przyglądając się niebu. Wydawało się że na coś czekał. Podeszliśmy bliżej i przywitaliśmy się.
-A więc mówcie co was tu sprowadza. - spojrzał na koszyk - I co macie w tym koszyku.
-Powód naszego przyjścia - powiedziałam a Ontari postawił koszyk na ziemi.
Aro podszedł bliżej i spojrzał do koszyka.
-Znaleźliśmy je i nie mogliśmy ich zostawić samych. Postanowiliśmy podjąć opiekę. - wytłumaczył Ontari
Alfa kiwnął głową.
-Skoro będziecie się nimi zajmować to chyba nie ma żadnego problemu. - spojrzał na basiora a potem na mnie - Mają jakieś imiona?


Ontari?
Wiec zostaje mi ten kolorowy Xd Pasuje ! default smiley :d

Od Shimy- cd Halt'a

Próbowałam dogonić basiora lecz naprawdę był szybki. Widziałam tylko jak jest coraz dalej ode mnie. Naprawdę chciałam to wygrać. Zebrałam wszystkie siły i powiedzmy.. ułatwiłam sobie drogę. Zamroziłam piach i trawę pode mną co dało efekt ślizgania się na lodzie. Jakoś dogoniłam basiora i mogłam go wyprzedzić. Wahałam się. Jedna przegrana mi niczego nie zrobi. Zatrzymałam się. Czekałam aż basior odbiegnie. Dopiero po czasie ruszyłam za nim.


Halt ?
Nie mam weny ;-;

Od Shimy- cd Amaimona

-Tylko nie spadnij - obejrzałam się za siebie patrząc na basiora
-Nie spadnę. - parsknął odwracając wzrok
Zaśmiałam się. Rozejrzałam się dookoła. W sumie nie było tutaj nic tylko to jezioro. Stanęłam na ławce i potężnym skokiem runęłam w stronę wody. Moje ciało zanurzyło się i przez moje ciało przebiegła fala dreszczy. Nie spodziewałam się że woda będzie taka zimna. Muszę przyznać że pod wodą wszystko wygląda ciekawie. Może zostanę syrenką?
Mój wzrok przykuł śliczny kamień leżący na dnie. Popłynęłam po niego i odgarnęłam go z piachu i błota. Ładnie świecił i pasował by do mojej jaskini ale był za duży nie mogłam go teraz zabrać. Poza tym kończyło mi się powietrze. Machałam łapami lecz o dziwo nie zbliżałam się ku powierzchni.
Moja tylna łapa zaplątała się w wodorosty ! Kurcze ! Wpadłam w panikę. Próbowałam się jakoś uwolnić ale jakoś mi to nie wychodziło. Zaczęłam słyszeć jakieś dziwne dźwięki wokół mnie.


Amaimon?

Od Shimy- cd Ontari'ego

-Przecież nie możemy ich zostawić - spojrzałam na szczeniaki
-W sumie racja. - odparł basior i oparł łapę na koszyku. - Bez opieki one tutaj zginą.
-Będziemy musieli je zabrać. - westchnęłam - Czyli polowanie na poszukiwaczy musimy zakończyć - skuliłam łeb
-Nie ,,zakończyć,, tylko przełożyć. - powiedział i spojrzał do koszyka - Śpią.
W koszyku były dwa małe szczeniaki. Po ich wielkości można stwierdzić że były to kilkomiesięczne basiory. Wzięłam koszyk w zęby i kiwnęłam głową do basiora że możemy iść. Ontari zrobił swoją ala windę i zjechaliśmy w dół. Staliśmy na skalnej półce tam gdzie ostatnio zostawił nas Mokari.
-Zaraz przyleci - powiedział spokojnie i naszym oczom ukazał się Mokari
Smok spojrzał na mnie ze zdziwieniem i zapytał
-Co tam jest ?
-Szczeniaki. - odparłam z uśmiechem - Musimy się nimi zająć.
Ontari wskoczył na smok i podał mi łapę aby łatwiej było mi wejść. Ruszyliśmy. Szczeniaki nadal spały. Mają dobry sen. Ciekawe co im się śni.
-Teraz będę musiała zostać u ciebie - uśmiechnęłam się do basiora
Ontari kiwnął głową.
-Szczeniaki potrzebują matki jak i ojca. - spojrzał przed siebie - Już prawie jesteśmy.
Do końca podróży siedziałam cicho. Muszę przyznać że zrobiłam się senna. Ziewnęłam kilka razy i zamknęłam oczy.
Wylądowaliśmy. Mokari zostawił nas na ziemi a sam znów wzbił się ku górze i zniknął po między chmurami.
Postawiłam koszyk na ziemi.
-Są trochę ciężcy. - powiedziałam z uśmiechem
Basior odwzajemnił uśmiech
-Teraz zabierzmy je do jaskini. - odparł
W tym momencie koszyk zaczął się ruszać. Jeden ze szczeniaków wychylił głowę i spojrzał to na mnie, to na Ontari'ego. Po chwili z koszyka wyłoniła się druga głowa. Szczeniaki oparły łapy na boku koszyka a ten przewrócił się i szczeniaki wypadły robiąc kilka fikołków. Były naprawdę urocze.

Podeszłam bliżej nich.
-Cześć. - powiedziałam z uśmiechem
Maluchy trochę się spłoszyły i skuliły uszy.
-Boją się. - Ontari powiedział i podszedł bliżej.
Siadłam przed szczeniakami i powiedziałam z uśmiechem i z nadzieją że rozumieją
-Czy wam to odpowiada czy nie będziemy się wami zajmować. Same nie dacie rady przetrwać. My nie zrobimy wam krzywdy. Nie bójcie się.


Ontari ?

Zaskoczyła mnie ta nagła zmiana Xd Ale mi pasuje ^ ^

Od Shimy- cd Marcusa

-Łaaał. Piękny jest. - powiedziałam patrząc na smoka.
-Dziękuje - odpowiedział patrząc na mnie
-Jestem Shima. Miło Cię poznać. - odparłam
-Kariom, ciebie również miło poznać. - spojrzał na basiora - Upolowałem dla ciebie jelenia.
-Nie trzeba było - powiedział basior
-Em.. Przepraszam że tak zapytam.. Ale mogłabym wprosić się na obiadek ? - skuliłam łeb - Zaciekawił mnie twój pomysł z liśćmi. Chciałabym spróbować...
-Tak, możesz przyjść - przerwał mi basior
-Jeej ! - ucieszyłam się - Daleko mieszkacie? - zapytałam
-Nie. Kilkaset metrów. - poinformował mnie smok
Basior kiwnął głową i wskoczył na smoka.
-Lecisz? - zapytał i wyciągnął łapę.
-Z chęcią. - odparłam z uśmiechem i wspięłam się na smoka.

***

Byliśmy w sporej jaskini. Basior i smok spokojnie mieścili się w niej. Na moje oko zmieściły by się tu trzy dorosłe smoki. Duuuże smoki..
-Ładnie tu. - rozejrzałam się
-Dziękuje - odparł basior
-Hej. - podbiegłam do niego. - Zdradzisz mi tą bardzo sekretną tajemnice ? - zapytałam szturchając go
-Jaką? - zaciekawił się
-Twoje imię. - uśmiechnęłam się

Marcus?
<Chcesz może frytki ziom?>

Od Shimy-cd Ontari'ego


Przytaknęłam i zaczęłam zjadać truskawki z krzaka.
-Oby do rana przestało - powiedział i patrzył nadal w niebo.
Ontari spojrzał na mnie po czym wybuchnął śmiechem
-O co ci chodzi ? - zapytałam z truskawką w buzi
-Wyglądasz jak morderca - mówił nie przestając się śmiać.
-Spojrzałam na moje futro niżej pyska. Było całe czerwone od truskawek. I zgaduje że pysk również był cały czerwony. Zaczęłam się lekko śmiać po czym wstałam z ziemi i wyszłam przed jaskinie gdzie padał deszcz. Odchyliłam głowę w górę i patrzyłam w niebo. Plamy z truskawek zeszły od razu. Z powrotem uciekłam do środka jaskini. Otrzepałam futro i położyłam się obok Ontari'ego.
-Nie jest ci zimno ? - zapytał
-Tylko trochę. - odpowiedziałam
Przeciągnęłam się i ziewnęłam.
-Jedynym sposobem aby przeczekać burze jest sen - powiedziałam i wtuliłam pysk w wyprostowane łapy. - Dobranoc.
-Dobranoc. - odparł spokojnie

***

Obudziłam się. Było mi strasznie zimno. Całe moje ciało drżało. Uniosłam łeb i rozejrzałam się dookoła. Nadchodził ranek. Burzy już nie było. Padał tylko drobny deszcz. Ontari nadal spał. Postanowiłam trochę poćwiczyć moją zmianę. Dawno tego nie robiłam. Hmh.. w co by się zmienić... Człowiek? Nieee... przereklamowane. Jeleń ? No chyba żeby mnie ktoś zjadł. Inna postać wilka? To może być ciekawe.
Skupiłam się na wyglądzie mojej postaci. Byłam już gotowa. Moc lekko uniosła mnie nad ziemię. Wisiałam w powietrzu. Dookoła zaczął wiać chłodny wiatr. Opadłam na ziemię. Byłam waderą o brązowo-czarnym futrze.
http://fc00.deviantart.net/fs70/i/2013/042/3/d/i_m_just_gonna_lie_here____by_xblackice-d5un1ir.png
Spojrzałam na Ontari'ego. Wyglądał słodko gdy spał. Jego powieki zaczęły się ruszać. Oho. Księżniczka się budzi. Otworzył oczy i spojrzał na mnie.

Ontari?

Od Shimy- cd Amaimona

-Według mnie wyglądasz dobrze - zaśmiałam się
Basior poklepał się łapką po brzuchu.
-Przydało by się trochę pobiegać - rzekł - Masz jakieś plany na dziś ? - zapytał
-Nie, a co proponujesz? - zaciekawiłam się
-Moglibyśmy się gdzieś przejść - powiedział z uśmiechem
-Pozwolisz że poprowadzę - odparłam i ruszyłam przed siebie
Szliśmy rozmawiając o różnych rzeczach.
-Nie należę do tych ciekawskich.. ale jak się tu znalazłaś? No że w watasze? - zapytał
-Nie chce zagłębiać się w przeszłość. Mówiąc w skrócie.. w moich terenach panowała wataha która chciała podbić wszystkie tereny i także nasze stado zostało pokonane. Potem podróżowałam z pewną waderą... - zatrzymałam się na myśl o Zarze - Miała na imię Zara. - mówiłam ciszej - Jej wataha też została pokonana. Razem błąkałyśmy się po świcie. Pewnego dnia ona zniknęła. Musiałam być sama. Minęło spoko czasu i znalazłam się w stadzie gdzie uczono mnie magi i takich innych bajerów. - uśmiechnęłam się - I w końcu znów spotkałam Zarę która należała do tej watahy... no więc czemu by nie spróbować. I tak oto jestem. - skończyłam
-A co się stało z Zarą? - zapytał
-Odeszła. Nie wiem czy jeszcze żyje. - spuściłam łeb w dół.
-Oh.. Przepraszam. - powiedział
-To nie twoja wina - kiwnęłam głową - Po prostu trochę mi jej brakuje. Była jak moja siostra. - spojrzałam przed siebie
Przed nami stał duży kamień. Normalne osoby pewnie poszły by dalej ścieżką w lewo bądź w prawo ale nie jestem normalną osobą. Skoczyłam na kamień.
-Chodź już nie daleko - powiedziałam i machnęłam ogonem.
Teraz biegliśmy obok siebie. W końcu dotarliśmy.
http://th.interia.pl/51,bee7cb6a54011144/2vru2vr.jpg
-Jeszcze nigdy nie szłam do końca tej ścieżki. - odparłam


Amaimon?

Chce ktoś może frytki ?

Od Shimy- cd Ontari'ego

-Teraz to nie wiem co to może być. Ale wydaje mi się bardzo znajome. - powiedziałam gdy basior skończył opisywać stworzenie
-Mówiłaś że widziałaś coś podobnego - odparł Ontari
-Wydawało mi się. Moja intuicja mnie zawiodła. - skuliłam łeb
-Nie martw się. Każdy czasem się myli. - uśmiechnął się
Odeszłam na krótką chwilę od basiora i rozejrzałam się po sali treningowej.
-O tam ! - krzyknęłam i podbiegłam do jednego miejsca gdzie było opisane i narysowane pewne stworzenie. - Ontari ! Chodź na chwilkę.
Basior podszedł ze spokojem i wpatrzył się w narysowane stworzenie.
-Myślałam o tym. - powiedziałam
Stworzenie wyglądało na bardo podobne do niektórych smoków. Lecz o wiele mniejsze od nich.
http://fc05.deviantart.net/fs71/i/2010/038/6/b/Avatar__Ikran_by_krisylakluver.png
-Po części łeb mają podobny - basior przekręcił głowę.
Szturchnęłam go bokiem i razem się zaśmialiśmy.
-To co.. idziemy na łowy tak? - zapytałam uśmiechnięta.
-Tylko powiedz mi.. jak my mamy to coś złapać?
-Eee... - spojrzałam w sufit. - Mam pomysł.
-Jaki? - zaciekawił się basior
-Twój smok. Potrafi zmieniać rozmiary prawda? - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę wyjścia
-No tak. Ale co on ma z tym wspólnego ?
-Mógłby nam może jakoś pomóc... Wiem że jest po wypadku. Ale to ważna sprawa.

Ontari ?
< brak weny, to wszystko wina lata i ciepła ;-; >
^