- Udało Ci się znaleźć to co chciałeś? - spytałam Libre zaraz po tym jak przyleciał.
Przed chwilą rozmawialiśmy na temat łoża.
Uznałam, że warto zrobić jedno, wspólne. Może jakoś zapomni o wojnie? Przynajmniej częściowo. Już zaczął mniej warczeć. Co prawda czasem jeszcze mu się zdarza ale zaraz się poprawia.
- Co? A tak. Poszło bardzo szybko. - chyba wyrwałam go z zamyśleń.
- Nie pożądliły cię?
- Coż. Jak widać kolce to nie wszystko. - zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam wyrównywać posłanie. I tak pewnie po pierwszej nocy ttzeba będzie jeszcze raz to zrobić ale zawsze tak będzie ładniej. Jeszcze raz spojrzałam na Libre. Przez cały czas był jakiś taki zamyślony. Ciekawe co teraz myślał.
- O czym myślisz? - spróbowałam się dowiedzieć.
- O niczym. A co?
- Widać, że jesteś zamyślony. Co cię trapi?
- Na prawdę nic mi nie jest. O niczym nie myślę. Za to...
- Hmm?
- Zauważyłem, że jesteś bardzo ciekawa. Wszystkiego.
- Taka jestem. Przyznaję się! - powiedziałam a Libre wrócił do robienia świec.
Zrobił ich już kilka... Kilkanaście. Chciałam mu pomóc ale nie wiedziłam czy połapię się na tym. Nigdy wcześniej nie widziałam czegoś takiego. Ale muszę przyznać, że mu to wychodziło bardzo ładnie.
- Co teraz zrobić?
- Szczerze tonsam nie wiem...
Pomyślałam, że może przydałoby się zrobić zwiad całej jaskini.
- Zaraz wrócę.
- Lecisz gdzieś?
- Nie. Pooglądam resztę jaskini. - powiedziałam na co on kiwnął głową.
Wyszłam z pokoju sypialnego i poszłam na wprost do wyjści aby zacząć oglądać grotę od początku, jednak coś przykuło moją uwagę. Po mojej prawej stronie była mała dziurka. Mógłoby przez nią przejść na raz trzy dorosłe wilki. Pod nią stał wielki głaz. 'Może udałoby mi się go przesunąć' - pomyślałam i zaczęłam przesuwać kamień. Po chwili gdy jakoś udało mi się go przesunąć zobaczyłam o wiele więkse przejście. Był na tyle duży, że mogłam spokojnie przejść. Weszłam do środka i ujrzałam krótki korytarzyk. Na końcu było kolejne wejście. Udałam się tam. Wyjrzałam zza ściany jaskini i zobaczyłam pokoik, którybzamiast podłogi miał wodę. Była bardzo czysta i przyjemnie zimna.
http://www.tapeta-jaskinia-odbicie-woda.na-pulpit.com/zdjecia/jaskinia-odbicie-woda.jpeg
Pomyślałam, że może mógłby tu być pokoik wypoczynkowy. Taka a'la łazienka.
Wyszłam szybko z nowej łazienki i pojawiłam się na przed chwilą odkrytym - zresztą tak jak łazienka - korytarzu. Skręciłam w lewo i minęłam odsunięty głaz. Po chwili znalazłam się w sypialni.
- Libre! - zawołałam.
Odwrócił się.
- Coś się stało?
- Znalazłam a'la łazienkę!
- Co? Przecież obejrzałem całą jaskinię i żadnego pokoju na łazienkę noe było.
- Tak ale zaraz przy wyjści zntego pokoju był taki głaz...
- Tak. Widziałem go.
- ... I go odsunęłam a za nim wył korytarz, a gdy doszło się na jego koniec było przejście i łazienka.
- Ciekawe... Nawet można się zamknąć. - zaśmiał się.
- Yhm.
- Tylko czy woda się nadaje?
- Tak. Chodź! Sam zobaczysz.
- Okej.
Poprowadziłam smoka i po chwili sam zobaczył piękną, przejrzystą i zimną wodę.
- Ładnie.
Libre?
PS/ Łazienka do kąpania... Nie... Srania? XD
Od Junni- cd Czarnej Wdowy
Rozglądałam się niepewnie po jaskini wadery jakby z cienia miał się wyłonić jej smok. Wiedziałam, że do tej watahy należą smoki ale mogę się ich dalej bać. To chyba nic złego? Nagle usłyszałam ryk smoka. Czarna Wdowa chyba też to usłyszała bo drgnęła i krzyknęła:
- Aceiro?!
Po chwili smok jej odpowiedział.
- Wdowo? - wylądował przy wejściu do jaskini. - Coś się stało? - spojrzał na mnie. - Kto to?
- Czemu od razu nie przyleciałeś? - trochę się uspokoiła. - Obiecaj mi, że zawsze jak tylko rozpocznie się burza czy coś to od razu wrócisz do jaskini, dobrze?
- Będę się starać. - powiedział i powtórzył - Kto to?
Wadera spojrzała na mnie bezinteresownie.
- A ona? Ma przeczekać tutaj burzę, ponieważ nie ma żadnej jaskini.
- Nigdy wcześniej jej nie widziałem.
- Niedawno dołączyła.
- Aha. Chce ci się spać?
- Trochę.
- No to dobranoc. - ułożył się pod ścianą i zamknął oczy.
Czarna Wdowa uczyniła to samo.
Chciałam także się położyć ale ze strachu nie mogłam nic zrobić. Westchnęłam. Spojrzałam na wejście do groty. Deszcz padał jak szalony a pioruny trzaskały w skały i inne rzeczy, które napotkały na swojej drodze. Skuliłam się pod ścianą i zamknęłam oczy.
***
Piorun trzasnął w pobliskie drzewo a ja drgnęłam mocno i otworzyłam oczy. Po mojej lewej stronie zobaczyłam jakiś blask. Spojrzałam tam.
Jak się okazało to był blask ognia. Wadera, którą dzisiaj spotkałam siedziała przy ognisku wraz ze swoim smokiem. Czując, że się obudziłam spojrzeli w moją srtronę lecz szybko odwrócili wzrok. Położyłam uszy na głowie wyginając je w tył. Wbiłam wzrok w ziemię. Cała trzęsłam się z zimna jednak nie miałam odwagi spytać czy mogę usiąść koło nich i czy w ogóle wytrzymam siedząc obok smoka. Czekałam dalej, w milczeniu aż burza minie.
Po chwili deszcz trochę przestał padać lecz dalej padał mocno. Pioruny ustały.
Wstałam i wyszłam z jaskini kierując się w stronę mojego drzewka.
Czarna Wdowo?
- Aceiro?!
Po chwili smok jej odpowiedział.
- Wdowo? - wylądował przy wejściu do jaskini. - Coś się stało? - spojrzał na mnie. - Kto to?
- Czemu od razu nie przyleciałeś? - trochę się uspokoiła. - Obiecaj mi, że zawsze jak tylko rozpocznie się burza czy coś to od razu wrócisz do jaskini, dobrze?
- Będę się starać. - powiedział i powtórzył - Kto to?
Wadera spojrzała na mnie bezinteresownie.
- A ona? Ma przeczekać tutaj burzę, ponieważ nie ma żadnej jaskini.
- Nigdy wcześniej jej nie widziałem.
- Niedawno dołączyła.
- Aha. Chce ci się spać?
- Trochę.
- No to dobranoc. - ułożył się pod ścianą i zamknął oczy.
Czarna Wdowa uczyniła to samo.
Chciałam także się położyć ale ze strachu nie mogłam nic zrobić. Westchnęłam. Spojrzałam na wejście do groty. Deszcz padał jak szalony a pioruny trzaskały w skały i inne rzeczy, które napotkały na swojej drodze. Skuliłam się pod ścianą i zamknęłam oczy.
***
Piorun trzasnął w pobliskie drzewo a ja drgnęłam mocno i otworzyłam oczy. Po mojej lewej stronie zobaczyłam jakiś blask. Spojrzałam tam.
Jak się okazało to był blask ognia. Wadera, którą dzisiaj spotkałam siedziała przy ognisku wraz ze swoim smokiem. Czując, że się obudziłam spojrzeli w moją srtronę lecz szybko odwrócili wzrok. Położyłam uszy na głowie wyginając je w tył. Wbiłam wzrok w ziemię. Cała trzęsłam się z zimna jednak nie miałam odwagi spytać czy mogę usiąść koło nich i czy w ogóle wytrzymam siedząc obok smoka. Czekałam dalej, w milczeniu aż burza minie.
Po chwili deszcz trochę przestał padać lecz dalej padał mocno. Pioruny ustały.
Wstałam i wyszłam z jaskini kierując się w stronę mojego drzewka.
Czarna Wdowo?
Od Halt'a - cd Shimy
Przez chwilę siedzieliśmy wraz z Shimą w ciszy. Wadera patrzyła w niebo a ja rozmyślałem nad tym co ona powiedziała. ,,Naszej mocy". Z pewnością chodziło o jakąś umiejętność, którą posiadają tylko wadery. Może miała na myśli skrywaną szybkość wader?
- I co? Domyśliłeś się już o co mi chodziło? - spytała Shima z uśmiechem.
- Po części. - powiedziałem i wstałem. - Pójdę już.
- Gdzie ci śpieszno? - przechyliła głowę na bok.
- Nie ważne.
- Ok. Niech będzie nie ważne. Ale powiedz.
- Szczerze?
- Szczerze.
- Sam do końca nie wiem...
Jej głowa powędrowała jeszcze dalej na bok.
- Więc po co idziesz?
- Wiesz... Jestem bardziej samotnikiem...
- Rozumiem...
- A ty nie musisz się zając Sabal'em i Rei'em?
- Teraz Ontari powinien się nimi zajmować. Ale okej, jeśli chcesz iść to idź.
Nie wiedziałem co powiedzieć więc po prostu się odwróciłem i zacząłem iść nad jezioro. Jest tam przyjemne, rześkie powietrze.
*** Nad jeziorem. ***
Usiadłem w wodzie. Było tu płytko więc położyłem się i oparłem głowę o łapy. Zamknąłem oczy. Po chwili zasnąłem.
Przez sen zobaczyłem jak ktoś idze chyba popływać. Gdy sylwetka wilka się zbliżyła, ujrzałem Shimę. Spojrzała na mnie, ale widząc, że śpię po cichu przeszła obok.
Faktycznie, przyszła pływać, ponieważ gdy mnie ominęła skręciła i weszła dalej, do wody. Chwilę pływała a potem wyszła na brzeg i usiadła jakieś 10 metrów za mną.
Poruszyłem dając jej znak, że wiem co się dzieje dookoła.
- Śpisz...? - spytała niepewnie.
- Już nie. - Odparłem sucho.
- Obudziłam cię?
- Sam się obudziłem widząc jak niezdarnie się skradasz. - na moim pysku pojawił się nikły cień uśmiechu.
- Tak, nie umiem się do końca skracać. - zaśmiała się. - Co teraz będziesz robić?
- Chciałem trochę ponurkować. - wskazałem jezioro łapą.
- Mogę też?
- Nie mogę ci zabronić.
- A zabronił byś gdybyś mógł? - uśmiechnęła się szeroko.
- Raczej nie.
Weszliśmy do wody i nurkowaliśmy łowiąc ryby i ochlapując się nawzajem wodą.
Shima?
Nie wiedziałam co mam dalej napisać. XD
Przepraszam, że tak późno napisałam. ^^
Od Ingreed- cd Aro
Zaśmiałam się pod nosem i zlustrowałam wodę wzrokiem. Spojrzałam w górę nurtu i czekałam na ryby. Kiedy cień dostatecznie się do mnie zbliżył, zanurzyłam łeb i zacisnęłam zęby na rybie.
- Mam! - wybełkotałam, trzymając rybę pomiędzy kłami.
Ryba była mała, ale samo to, że ją złowiłam, było wielkim sukcesem. Po chwili usłyszałam taki sam bełkot jaki właśnie wydałam. Czyżby Aro w końcu coś złowił?
Podbiegłam do niego, unosząc łeb ku górze i patrząc na niego z rozbawieniem. Odłożyłam rybę na brzeg, sama też wychodząc z wody i otrzepując futro. Aro zrobił to samo.
- Starczy nam? - zapytał, unosząc brew. - Jak dla mnie przydałoby się z dziesięć takich ryb!
- Zjemy je, a potem znów ruszymy na łowy. - odparłam z uśmiechem, puszczając mu tak zwane 'oczko'.
Odwzajemnił uśmiech i zjadł swoją rybę. Jako, że była ona niewielka, uporałam się z nią dwoma gryzami.
Po posiłku - chociaż trudno nazwać zjedzenie jednej ryby posiłkiem... - znów weszliśmy do wody. Nie minęło 5 minut, kiedy ja znów złapałam rybę, tym razem ciutkę większą. Wyszłam z wody, żeby ją skonsumować.
- Mi to nie wychodzi... - mruknął Aro, który znikąd wziął się obok mnie.
Uniosłam brew.
- Musisz to robić spokojnie, żeby ich nie wypłoszyć. - spojrzałam na niego, a później na rybę.
Pazurem przepołowiłam ją na pół, przez co każda z części była jeszcze mniejsza od poprzedniej ryby.
- Trzymaj. Zaraz pokażę Ci, jak łowią mistrzowie! - zaśmiałam się i razem z Aro zjedliśmy rybę.
Po raz kolejny weszliśmy do wody. Po kilkunastu nieudanych próbach i moich wskazówkach, Aro złowił rybę. I to nie byle jaką! Sporą, z siedem razy większą niż poprzednie.
- No widzisz? - przekrzywiłam lekko łeb i wyskoczyłam z wody, opadając lekko na zieloną trawę. - To co, leniuchujemy?
Aro?
Od Halt'a- cd Alice
Od Halt'a - cd Alice.
Szybko wstałem i się wytrzepałem. Wadera uczyniła to samo.
- Sory. - powiedziałem bez entuzjazmu. - Biegłem za tobą i nie widziałem tego korzenia czy czegoś.
- Było zwolnić. - prychnęła.
Podszedłem do bliskiego strumyka i zacząłem pić. Woda była brudna i niesmaczna ale mi to nie przeszkadzało. Spojrzałem na Morganę. Ta dalej wytrzepywała sierść.
- Już. Przecież te kwiatki nie wlazły ci pod skórę. - prychnąłem.
- Nienawidzę zapachu i wyglądu kwiatów! Co według ciebie mam zrobić żeby ich noe czuć na mojej sierści?!
Przewróciłem oczami.
- Chodź!
Zacząłem biec i z dość wysokiego kamienia skoczyłem do wody, tam gdzie wcześniej. Morgana już była na kamieniu.
- W sumie dobry pomysł. - powiedziała.
- Wiem. - odpowiedziałem sucho.
***
Uderzyłem Halt'a łapami i ugryzłem go w szyję. Dziwiło mnie to, że teraz, kiedy wbiłem kły w jego ciało nie wołał abym przestał.
Na zewnątrz pływałem z Mor, a w środku walczyłem z Halt'em.
- Niedługo wstanie słońce i znów TY będziesz w środku, a ja będę razem z innymi wilkami i smokami z watahy! - krzyknął Halt bez zainteresowania.
- Nie bądź tego taki pewien, Halt! - warknąłem.
Bitwa dalej się toczyła.
Tym razem to Halt zanurzył kły w mojej szyi i odepchnął mnie, tak że się przewróciłem.
Leżałem na ziemi a on stał nade mną.
- Poddaj się.
- Nigdy! - zawarczałem.
Po chwili siłowania się z basiorem wstałem i znów walczyliśmy oboje stojąc.
***
Wadera wyszła na brzeg i wytrzepywała sierść z wody w czasie kiedy ja zanurkowalem i złapałem pięć ryb naraz.
Spojrzałem na Morganę.
Zachowywała się bardziej spokojnie niż na początku. Przeglądałem jej się dalej. I zobaczyłem.
Jej ogon nie był taki jak reszta sierści tylko bardziej...
Brązowo. Lub szaro?
Ciężko powiedzieć. Był taki pomieszany.
Alice?
Mor?
Sorki za błędy.
Szybko wstałem i się wytrzepałem. Wadera uczyniła to samo.
- Sory. - powiedziałem bez entuzjazmu. - Biegłem za tobą i nie widziałem tego korzenia czy czegoś.
- Było zwolnić. - prychnęła.
Podszedłem do bliskiego strumyka i zacząłem pić. Woda była brudna i niesmaczna ale mi to nie przeszkadzało. Spojrzałem na Morganę. Ta dalej wytrzepywała sierść.
- Już. Przecież te kwiatki nie wlazły ci pod skórę. - prychnąłem.
- Nienawidzę zapachu i wyglądu kwiatów! Co według ciebie mam zrobić żeby ich noe czuć na mojej sierści?!
Przewróciłem oczami.
- Chodź!
Zacząłem biec i z dość wysokiego kamienia skoczyłem do wody, tam gdzie wcześniej. Morgana już była na kamieniu.
- W sumie dobry pomysł. - powiedziała.
- Wiem. - odpowiedziałem sucho.
***
Uderzyłem Halt'a łapami i ugryzłem go w szyję. Dziwiło mnie to, że teraz, kiedy wbiłem kły w jego ciało nie wołał abym przestał.
Na zewnątrz pływałem z Mor, a w środku walczyłem z Halt'em.
- Niedługo wstanie słońce i znów TY będziesz w środku, a ja będę razem z innymi wilkami i smokami z watahy! - krzyknął Halt bez zainteresowania.
- Nie bądź tego taki pewien, Halt! - warknąłem.
Bitwa dalej się toczyła.
Tym razem to Halt zanurzył kły w mojej szyi i odepchnął mnie, tak że się przewróciłem.
Leżałem na ziemi a on stał nade mną.
- Poddaj się.
- Nigdy! - zawarczałem.
Po chwili siłowania się z basiorem wstałem i znów walczyliśmy oboje stojąc.
***
Wadera wyszła na brzeg i wytrzepywała sierść z wody w czasie kiedy ja zanurkowalem i złapałem pięć ryb naraz.
Spojrzałem na Morganę.
Zachowywała się bardziej spokojnie niż na początku. Przeglądałem jej się dalej. I zobaczyłem.
Jej ogon nie był taki jak reszta sierści tylko bardziej...
Brązowo. Lub szaro?
Ciężko powiedzieć. Był taki pomieszany.
Alice?
Mor?
Sorki za błędy.
Od Amaimona
Od razu po przebudzeniu kierowałem się do lasu, aby na coś zapolować dla Killer'a. Biedak zachorował. To będzie ciężkie polowanie... Muszę zabić dużo zdobyczy, żeby mój Smoczy Przyjaciel się najadł. Zmieniłem się w chomika. W jego postaci szybko się przemieszczam. Podczas mojego spaceru do lasu usłyszałem rozmowę dwóch wilków.
-Gdzie byłeś?
-Na polowaniu. Przyniosłem ci żubra!
~~Żubry! Jeśli złapię kilka Killer powinien się najeść.-pomyślałem uradowany.
Biegłem co sił w łapkach. Gdy tak wędrowałem ktoś przygniótł mnie do ziemi. Spojrzałem na tego kogoś. To był wilk z watahy do której należę, który łapą przygniótł mnie do ziemi. Zmrużyłem oczy. Tupnąłem tylną łapą w ziemię. Spowodowałem tym lekki wstrząs ziemi. Zdezorientowany wilk puścił mnie rozglądając się dookoła. Mogłem stworzyć pod nim dziurę, w którą by wpadł... No cóż już za późno. Zamieniłem się w wilka, a wstrząsy ustały. Wpatrywałem się w wilka wnerwiony i zawróciłem.
Ktoś chętny? Amaimon szuka znajomych... ;-;
Od Amaimona- cd Shimy
-Czemu?-spytałem i stanąłem.
-Bo później będę mieć wyrzuty sumienia.-powiedziała.
-Niby za co? Rozerwałem tylko wodorosty i tyle.-wzruszyłem ramionami i znowu ruszyłem przed siebie w głąb lasu, a ona za mną-Killer załatwił tego stwora to jemu powinnaś podziękować. Hmmm... Chociaż on nie lubi podziękowań...
-No właśnie. Dlatego dziękuję tobie.
-Mówiłem, że nie trzeba i nie ma za co.
-Jesteś uparty.-stwierdziła.
-Może...-wzruszyłem ramionami.
-No to jak robimy?
-Już mówiłem, że nie musisz nic robić. Idź do siebie i się czymś zajmij czy coś...Pójdź do kogoś... I nie odwdzięczaj się.-powiedziałem z naciskiem nie.
Shima?
-Bo później będę mieć wyrzuty sumienia.-powiedziała.
-Niby za co? Rozerwałem tylko wodorosty i tyle.-wzruszyłem ramionami i znowu ruszyłem przed siebie w głąb lasu, a ona za mną-Killer załatwił tego stwora to jemu powinnaś podziękować. Hmmm... Chociaż on nie lubi podziękowań...
-No właśnie. Dlatego dziękuję tobie.
-Mówiłem, że nie trzeba i nie ma za co.
-Jesteś uparty.-stwierdziła.
-Może...-wzruszyłem ramionami.
-No to jak robimy?
-Już mówiłem, że nie musisz nic robić. Idź do siebie i się czymś zajmij czy coś...Pójdź do kogoś... I nie odwdzięczaj się.-powiedziałem z naciskiem nie.
Shima?
Od Ingreed- cd Ren'a
Wzruszyłam ramionami, jeśli można tak powiedzieć o wilku.
- Normalnie.
- Czyli?
- No... Na przykład... - zamyśliłam się, rozpaczliwie szukając jakiegoś wyjścia. - No... Nie wiem...
Zwiesiłam łebek, a on westchnął.
- Są duże, ale może uda mi się z nimi przeteleportować...
- Byłoby wspaniale. - uśmiechnęłam się.
Nagle usłyszeliśmy cichy trzask. Oboje, jak na zawołanie, spojrzeliśmy na siebie, a potem na jajo. Zaczęło się lekko trząść, a skorupka powoli zaczęła odpadać. Jak zafascynowani przypatrywaliśmy się temu, czekając na rozwój wydarzeń. Po chwili skorupka całkowicie odpadła, sypiąc się na ziemię, a zamiast jajka została mała, brązowa kulka, którą zapewne jest mały smok. Podeszłam do niego, a on podniósł łebek i spojrzał na mnie swoimi wielkimi, zielonymi oczyma.
http://pre07.deviantart.net/a03c/th/pre/i/2012/139/a/3/earth_dragon_baby_by_crimson_nemesis-d50cyl0.jpg
- Hej, mały. - zniżyłam głowę na wysokość jego pyszczka.
Mimowolnie uśmiechnęłam się, kiedy zachwiał się i bezradnie upadł na ziemię, jak to mają w zwyczaju chociażby szczeniaki. Cały smok był trochę większy niż moja głowa, więc z łatwością go przetransportuję. Gorzej z jeszcze niewyklutymi. Spojrzałam na Ren'a, który z zaciekawieniem i, mogłabym rzec, lekkim rozbawieniem przypatrywał się małemu.
- Ty weź tamte jaja, ja zaniosę jego. - uśmiechnęłam się do basiora.
Młody - zresztą sama nie wiem jak go już nazywać... - doczłapał do mnie i swoimi małymi łapkami objął moją łapę. Zdziwiona, spojrzałam na niego i zaśmiałam się cicho. Czyżbym znalazła smoka, który zostanie moim przyjacielem?
- A więc gdzie się spotkamy? - zapytał Ren, a ja zamyśliłam się.
- Może przed jaskinią Aro? - zapytałam. - Wiesz, w końcu musimy powiedzieć o naszym znalezisku.
- Racja. To do zobaczenia. - uśmiechnął się blado i spojrzał na mnie. - Ale najpierw pomóż mi podnieść jaja.
Skinęłam łbem i razem z Ren'em podeszliśmy do jaj. Jak już pomogłam mu załadować je na grzbiet, Ren, mrucząc coś pod nosem, zniknął. Zaraz pewnie wróci po drugie jajo. Kiedy podniosłam małego smoka, który teraz siedział na moich plecach, bawiąc się moim futrem, zaczęłam odchodzić.
- Zaczekaj! - usłyszałam za sobą głos.
Odwróciłam się.
- Ren? Myślałam, że...
- Poszło szybciej niż mi się zdawało. Chodź, przeteleportujemy się już wszyscy.
Skinęłam łbem i podeszłam do Ren'a. Pomogłam mu podnieść drugie z jaj, a kiedy już miał je na plecach, położył łapę na mojej łapie i po chwili znaleźliśmy się tam, gdzie zaplanowaliśmy - przy jaskini Aro.
Ren?
- Normalnie.
- Czyli?
- No... Na przykład... - zamyśliłam się, rozpaczliwie szukając jakiegoś wyjścia. - No... Nie wiem...
Zwiesiłam łebek, a on westchnął.
- Są duże, ale może uda mi się z nimi przeteleportować...
- Byłoby wspaniale. - uśmiechnęłam się.
Nagle usłyszeliśmy cichy trzask. Oboje, jak na zawołanie, spojrzeliśmy na siebie, a potem na jajo. Zaczęło się lekko trząść, a skorupka powoli zaczęła odpadać. Jak zafascynowani przypatrywaliśmy się temu, czekając na rozwój wydarzeń. Po chwili skorupka całkowicie odpadła, sypiąc się na ziemię, a zamiast jajka została mała, brązowa kulka, którą zapewne jest mały smok. Podeszłam do niego, a on podniósł łebek i spojrzał na mnie swoimi wielkimi, zielonymi oczyma.
http://pre07.deviantart.net/a03c/th/pre/i/2012/139/a/3/earth_dragon_baby_by_crimson_nemesis-d50cyl0.jpg
- Hej, mały. - zniżyłam głowę na wysokość jego pyszczka.
Mimowolnie uśmiechnęłam się, kiedy zachwiał się i bezradnie upadł na ziemię, jak to mają w zwyczaju chociażby szczeniaki. Cały smok był trochę większy niż moja głowa, więc z łatwością go przetransportuję. Gorzej z jeszcze niewyklutymi. Spojrzałam na Ren'a, który z zaciekawieniem i, mogłabym rzec, lekkim rozbawieniem przypatrywał się małemu.
- Ty weź tamte jaja, ja zaniosę jego. - uśmiechnęłam się do basiora.
Młody - zresztą sama nie wiem jak go już nazywać... - doczłapał do mnie i swoimi małymi łapkami objął moją łapę. Zdziwiona, spojrzałam na niego i zaśmiałam się cicho. Czyżbym znalazła smoka, który zostanie moim przyjacielem?
- A więc gdzie się spotkamy? - zapytał Ren, a ja zamyśliłam się.
- Może przed jaskinią Aro? - zapytałam. - Wiesz, w końcu musimy powiedzieć o naszym znalezisku.
- Racja. To do zobaczenia. - uśmiechnął się blado i spojrzał na mnie. - Ale najpierw pomóż mi podnieść jaja.
Skinęłam łbem i razem z Ren'em podeszliśmy do jaj. Jak już pomogłam mu załadować je na grzbiet, Ren, mrucząc coś pod nosem, zniknął. Zaraz pewnie wróci po drugie jajo. Kiedy podniosłam małego smoka, który teraz siedział na moich plecach, bawiąc się moim futrem, zaczęłam odchodzić.
- Zaczekaj! - usłyszałam za sobą głos.
Odwróciłam się.
- Ren? Myślałam, że...
- Poszło szybciej niż mi się zdawało. Chodź, przeteleportujemy się już wszyscy.
Skinęłam łbem i podeszłam do Ren'a. Pomogłam mu podnieść drugie z jaj, a kiedy już miał je na plecach, położył łapę na mojej łapie i po chwili znaleźliśmy się tam, gdzie zaplanowaliśmy - przy jaskini Aro.
Ren?
Od Alice- cd Halt'a
[Narracja: Alice]
-Lunai, gdzie jesteś?! Zabiję cię!- wrzeszczałam. Siedziałam teraz we własnym umyśle, gdyż Morgana opanowywała moje ciało. Wołałam i wołałam tę starą szamankę, lecz dopiero po dłuugim czasie się odezwała
-Ja już nie żyję. Uspokój się panienko, sama tego chciałam
-Przywrócę cię do żywych! Dlaczego ona znowu wylazła?
Stara, lecz o nadnaturalnej urodzie wadera usiadła obok mnie
-Zrozum, że ja zrobiłam to o co mnie prosiłaś.
-Nie, coś musiało pójść nie tak- schowałam pysk w łapach
-Nie, wszystko jest tak jak powinno. Musisz zrozumieć Alice- mówiła powoli-że byłabyś taka sama jak Morgana, gdyby nie śmierć twojej matki...
[Narracja: Morgana]
-Biegajmy, skaczmy, bawmy się!- krzyknęłam
-A może bardziej precyzyjnie?
-Adrenalina!- uśmiechnęłam się nienaturalnie szeroko
-Brzmi świetnie!
-Poszukajmy czegoś. Może tam- wskazał łapą
-Start!- krzyknęłam i zaczęłam biec we wskazanym kierunku.
-Oszukujesz!
-To ty nie potrafisz biegać!- krzyknęłam z uśmiechem na pysku. Martwiło mnie tylko to, że jest taki jak ja. Jest to trochę dziwne.
~~
Po kilku minutach biegu potknęłam się o korzeń i upadłam staczając się po wzgórzu. Dodatkowo musiałam wlecieć w jakieś maki i lawendę. Chyba nie muszę dodawać, że ten basior też się potknął? I, że tez na mnie teraz leżał.
-Nie dość, że ty na mnie leżysz, to jeszcze kwiaty... Nienawidzę kwiatów- powiedziałam.
Halt?
Full Moon?
Jak zauważyłeś Alice, przebywa teraz w swoim umyśle, a Mor z Full Moon'em.
-Lunai, gdzie jesteś?! Zabiję cię!- wrzeszczałam. Siedziałam teraz we własnym umyśle, gdyż Morgana opanowywała moje ciało. Wołałam i wołałam tę starą szamankę, lecz dopiero po dłuugim czasie się odezwała
-Ja już nie żyję. Uspokój się panienko, sama tego chciałam
-Przywrócę cię do żywych! Dlaczego ona znowu wylazła?
Stara, lecz o nadnaturalnej urodzie wadera usiadła obok mnie
-Zrozum, że ja zrobiłam to o co mnie prosiłaś.
-Nie, coś musiało pójść nie tak- schowałam pysk w łapach
-Nie, wszystko jest tak jak powinno. Musisz zrozumieć Alice- mówiła powoli-że byłabyś taka sama jak Morgana, gdyby nie śmierć twojej matki...
[Narracja: Morgana]
-Biegajmy, skaczmy, bawmy się!- krzyknęłam
-A może bardziej precyzyjnie?
-Adrenalina!- uśmiechnęłam się nienaturalnie szeroko
-Brzmi świetnie!
-Poszukajmy czegoś. Może tam- wskazał łapą
-Start!- krzyknęłam i zaczęłam biec we wskazanym kierunku.
-Oszukujesz!
-To ty nie potrafisz biegać!- krzyknęłam z uśmiechem na pysku. Martwiło mnie tylko to, że jest taki jak ja. Jest to trochę dziwne.
~~
Po kilku minutach biegu potknęłam się o korzeń i upadłam staczając się po wzgórzu. Dodatkowo musiałam wlecieć w jakieś maki i lawendę. Chyba nie muszę dodawać, że ten basior też się potknął? I, że tez na mnie teraz leżał.
-Nie dość, że ty na mnie leżysz, to jeszcze kwiaty... Nienawidzę kwiatów- powiedziałam.
Halt?
Full Moon?
Jak zauważyłeś Alice, przebywa teraz w swoim umyśle, a Mor z Full Moon'em.
Od Halt'a- cd Alice
Nie wiedziałem czy mam wskoczyć za waderą do wody czy nie. Ona była chyba jakaś nienormalna. Najpierw kazała mi biec po jedzeniu a potem skakać do wodospadu. Czy jej aby na pewno nic się nie stało? Ogólnie mam nieskończoną wytrzymałość ale magia pryska gdy coś zjem i nie odczekam 30 minut. Dokładnie nie wiedziałem dlaczego tak jest.
- Dawaj, skacz! - zachęcała mnie dalej Morgana.
Podjąłem szybką decyzję.
Jednym silnym ruchem odbiłem się tylnymi łapami i wskoczyłem do wody. Woda w tym miejscu płynęła bardzo szybko, jednak moje mięśnie były silniejsze. Przez chwilę nie wynurzałem się z wody. Pod nią było bardzo przyjemnie, ale powoli kończył mi się tlen. Zamachałem szybko i silnie łapami i się wynurzyłem. Wadera patrzyła na mnie z uśmiechem.
- W końcu się zdecydowałeś.
- To nie rozsądne... - zacząłem jednak Mor mi przerwała:
- Ale fajne o zabawne!
- Niedługo będzie pełnia...
- I co?! Boisz się ciemności?!
- Nie o to chodzi... Tylko... Zmienię się wtedy w...
- W...? Mów żwawiej!
- W Full Moon'a*.
- Co? W co się zmienisz?
- W moją drugą postać. Jest podobna do Ciebie... - Spojrzałem na waderę. - ...zachowaniem.
- To super!
- No nie bardzo. - mruknąłem pod nosem i zacząłem płynąć do brzegu. Morgana za mną.
Gdy wyszedłem na ziemię stało się najgorsze.
Moja zwykle czarna sierść przybrała biało szarawy kolor.
http://img06.deviantart.net/f5ff/i/2013/048/2/4/howling_blizzard_by_red_sinistra-d5va11k.jpg
Spojrzałem w górę. Była już noc a księżyc w pełni zaczął wychodzić spod chmur. Nie czułem już, że myślę, iż to co zrobiłem było nierozsądne. Wręcz przeciwnie.
Wyłączyłem z myśli wołania Halt'a.
- Co robimy teraz? - zapytałem waderę stojącą za mną.
Wyczułem chwilę wahania.
Alice?
Morgana?
*Full Moon - tłumaczenie; język Angielski; Pełnia księżyca.
- Dawaj, skacz! - zachęcała mnie dalej Morgana.
Podjąłem szybką decyzję.
Jednym silnym ruchem odbiłem się tylnymi łapami i wskoczyłem do wody. Woda w tym miejscu płynęła bardzo szybko, jednak moje mięśnie były silniejsze. Przez chwilę nie wynurzałem się z wody. Pod nią było bardzo przyjemnie, ale powoli kończył mi się tlen. Zamachałem szybko i silnie łapami i się wynurzyłem. Wadera patrzyła na mnie z uśmiechem.
- W końcu się zdecydowałeś.
- To nie rozsądne... - zacząłem jednak Mor mi przerwała:
- Ale fajne o zabawne!
- Niedługo będzie pełnia...
- I co?! Boisz się ciemności?!
- Nie o to chodzi... Tylko... Zmienię się wtedy w...
- W...? Mów żwawiej!
- W Full Moon'a*.
- Co? W co się zmienisz?
- W moją drugą postać. Jest podobna do Ciebie... - Spojrzałem na waderę. - ...zachowaniem.
- To super!
- No nie bardzo. - mruknąłem pod nosem i zacząłem płynąć do brzegu. Morgana za mną.
Gdy wyszedłem na ziemię stało się najgorsze.
Moja zwykle czarna sierść przybrała biało szarawy kolor.
http://img06.deviantart.net/f5ff/i/2013/048/2/4/howling_blizzard_by_red_sinistra-d5va11k.jpg
Spojrzałem w górę. Była już noc a księżyc w pełni zaczął wychodzić spod chmur. Nie czułem już, że myślę, iż to co zrobiłem było nierozsądne. Wręcz przeciwnie.
Wyłączyłem z myśli wołania Halt'a.
- Co robimy teraz? - zapytałem waderę stojącą za mną.
Wyczułem chwilę wahania.
Alice?
Morgana?
*Full Moon - tłumaczenie; język Angielski; Pełnia księżyca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
© Agata dla WioskaSzablonów