Ze Wspólnoty odchodzą Kasadi i Responso.
Niestety nie mialam czasu zeby was o tym powiadomić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasadi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kasadi. Pokaż wszystkie posty
Od Kasadi- cd Aro
Skinęłam łbem i truchtem wbiegłam między krzaki. Schyliłam łeb do ziemi i zaczęłam tropić przepiórki. Tak szczerze to nie miałam ochoty na jedzenie w ogóle. Ten pobyt w umyśle tego potwora odebrał mi ochotę na wszystko. Potrząsnęłam łbem by pozbyć się nieprzyjemnego uczucia. Nagle jakiś szept zwrócił moją uwagę. Nie wiedziałam co znaczył szept, ale byłam pewna, że go słyszałam. Odwróciłam się oczekując widoku Aro, jednak jego nigdzie nie było. Rozejrzałam się nieco zdziwiona i powoli zaczęłam iść w kierunku, z którego przyszłam. Kiedy spostrzegłam basiora przystanęłam w krzakach i obserwowałam go. Szedł polowi ostrożnie stawiając łapy, jakby bał się, że nagle się ugną. Widziałam, że jest z nim źle, jednak nie chciałam wchodzić Dowódcy w umysł. Po grzbiecie przeszedł mi znajomy, nieprzyjemny chłód. Otworzyłam szeroko oczy.
-Nie..-szepnęłam do siebie ledwo słyszalnie i wyskoczyłam z krzaków lądując tuż przed zdziwionym wilkiem. Zaczęłam warczeć przeczesując wzrokiem teren przed sobą. Poczułam jak lodowy bicz trzaska mnie w nos. Warknęłam zła i przemieniłam się w Demona "zrzucając" z siebie skórę. Tylko rozpostarte skrzydła nadal były pokryte piórami. Ryknęłam wściekła w stronę chłodu, który po chwili zniknął. Jeszcze przez dłuższą chwile stałam w bezruchu, a potem skryłam się pod skrzydłami. Nie minęła chwilka gdy złożyłam skrzydła i znów byłam normalna. O ile można tak o mnie powiedzieć. Popatrzyłam na basiora.
-W porządku?
Patrzył na mnie zdezorientowany moja przemianą. Po chwili jednak ocknął się i powiedział zdecydowanie
-Tak. Wszystko jest dobrze
Westchnęłam.
-Nie kłam. Jestem wilkiem śmierci, czuje, że źle z tobą..-rozejrzałam sie czujnie-A ten chłód to nie było nic dobrego. I mogę ci obiecać, że ona jeszcze wróci-wyprostowałam się. i zastrzygłam uszami.
-Ona..?
Skinęłam łbem, jednak nie chciałam jej nazywać po imieniu. Wiedziałam jak działa to na wilki.
-Więc? Co ci jest? Nie ruszę się stąd póki i nie powiesz-powiedziałam twardo i usiadłam na ziemi.
Aro?
-Nie..-szepnęłam do siebie ledwo słyszalnie i wyskoczyłam z krzaków lądując tuż przed zdziwionym wilkiem. Zaczęłam warczeć przeczesując wzrokiem teren przed sobą. Poczułam jak lodowy bicz trzaska mnie w nos. Warknęłam zła i przemieniłam się w Demona "zrzucając" z siebie skórę. Tylko rozpostarte skrzydła nadal były pokryte piórami. Ryknęłam wściekła w stronę chłodu, który po chwili zniknął. Jeszcze przez dłuższą chwile stałam w bezruchu, a potem skryłam się pod skrzydłami. Nie minęła chwilka gdy złożyłam skrzydła i znów byłam normalna. O ile można tak o mnie powiedzieć. Popatrzyłam na basiora.
-W porządku?
Patrzył na mnie zdezorientowany moja przemianą. Po chwili jednak ocknął się i powiedział zdecydowanie
-Tak. Wszystko jest dobrze
Westchnęłam.
-Nie kłam. Jestem wilkiem śmierci, czuje, że źle z tobą..-rozejrzałam sie czujnie-A ten chłód to nie było nic dobrego. I mogę ci obiecać, że ona jeszcze wróci-wyprostowałam się. i zastrzygłam uszami.
-Ona..?
Skinęłam łbem, jednak nie chciałam jej nazywać po imieniu. Wiedziałam jak działa to na wilki.
-Więc? Co ci jest? Nie ruszę się stąd póki i nie powiesz-powiedziałam twardo i usiadłam na ziemi.
Aro?
Od Kasadi- cd Aro
Usłyszałam słowa, które wypowiadał wilk. Słyszałam je tak dobrze, jakby szeptał je wprost do mojego ucha. Zdziwiłam się, ponieważ dobrze wiedziałam, że basior mówił to szeptem. Powróciłam do czytania historii wojny. Każde przeczytane przeze mnie słowo przeobrażało się w obraz pojawiający mi się przed oczami. W pewnej chwili poczułam się jakbym przeniosła się w czasie. Dookoła słyszałam krzyki przerażenia, wściekłości i rozpaczy. W pewnym momencie poczułam jak ostrze przebija mi grzbiet i brzuch. Raz, drugi, trzeci.. Spojrzałam na własny brzuch spodziewając się krwi, ale ujrzałam tylko swoje szarawe od kurzu futro. Wielkimi oczami wpatrywałam się we własną sierść nie mogąc zrozumieć skąd bierze się ten okropny ból. Nagle w sali treningowej rozległ się okrutny, ochrypły śmiech. Na myśl przywoływał tylko obraz śmierci. Sierść na grzbiecie zjeżyła mi się, a ból natychmiast zniknął. Popatrzyłam w stronę pomnika. Miałam wrażenie, że to właśnie z niego wydobywa sie ten okropny śmiech, który odbijał się echem od ścian sali. Zerknęłam na Aro. Zdawało się, że wilk niczego nie słyszy. Ponownie przyjrzałam się pomnikowi. Było w nim coś.. Niepokojącego.. I coś co kazało mi się do niego zbliżyć. Rozłożyłam skrzydła i wzleciałam na wysokość oczu pomnika. Przeszedł mnie znajomy dreszcz, który zawsze uprzedzał złe bądź nieprzyjemne doświadczenia. Oczy kamiennego stwora rozbłysły na czerwono, a ja poczułam jak stworzenie wciąga mnie w jakąś otchłań.
*****
Wpadłam do wody. Chwila.. WODA?! Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Naprawdę byłam w wodze. Jednak ta woda była ciemna, gęsta.. Przyprawiała o ciarki. Próbowałam spojrzeć w górę, jednak coś ściągnęło mój pysk w dół. Pode mną nie widziałam nic oprócz własnych łap. Spróbowałam poruszyć łapami by przepłynąć kawałek, jednak na daremno. Moje ruchy sprawiały tylko, że zapadałam się w ciemną otchłań coraz bardziej. Nagle woda wokół mnie zawirowała, a po chwili z białego dymu powstały różne obrazy, które się ruszały. Były to obrazy walki. A raczej zabijania różnych wilków. Wszędzie była krew, mnóstwo krwi. "Gdzie ja jestem//?" spytałam w myślach samą siebie. Przyglądałam się uważnie obrazom. Jeden z nich zwrócił moją uwagę. Był nieco oddalony od innych, jakby nie był tym czym były pozostałe.. Podpłynęłam do niego. Tym razem, o dziwno, moje ruchy popchnęły mnie na przód zamiast w dół. Zatrzymałam się tuż przed obrazem i wpatrywałam się w wilka, który umierał na moich oczach. Przypominał mi kogoś, lecz nie mogłam uświadomić sobie kogo.. Nagle mnie olśniło. Ten wilk to był Aro.. To nie były obrazy, lecz wspomnienia, a ja nie znajdowałam się w wodzie tylko w umyśle.. Rồng Đen'a. Ale przecież Aro żyje więc to nie mogło być wspomnienie. Chyba, że.. Chyba, że było to marzenie. Ton tłumaczyłoby dlaczego jest oddalone od innych.
-Piękna wizja przyszłości, nieprawdaż..?-zasyczało mi coś tuż obok ucha. Szybko odwróciłam łeb, lecz niczego nie zauważyłam. Znowu rozległ się ten przerażający śmiech.
-Nie bój się.. Jesteśmy tacy sami, możesz mi wierzyć..-syczał właściciel umysłu-Oboje zawładniemy najpierw smokami i wilkami.. A potem całym światem!-roześmiał się złowrogo. Wpatrywałam się w martwego basiora jak zaczarowana. Nie mogłam oderwać oczu od tego marzenia. Czułam, że im dłużej wpatruje się w ten obraz ty większą przyjemność sprawia mi myśl, że wilk umrze.
-Z twoją pomocą z łatwością powrócę do świata żywych i zabiję Wilczego Dowódce..
Dwa ostatnie słowa podziałały na mnie jak zaklęcie. Oderwałam się od marzenia i spojrzałam w górę. Zobaczyłam małe światło, które z każdą chwilą malało coraz bardziej. Zmrużyłam oczy i zaczęłam mocno przebierać łapami. Mozolnie przesuwałam się w kierunku światła. Warknęłam pod nosem i rozłożyłam skrzydła by pomóc sobie nimi. Wkładałam ogromną ilość wysiłku by poruszyć łapą w przód i w tył. Kiedy byłam blisko światła poczułam jak zaczyna brakować mi powietrza. Jakaś czarna opaska związała mi pysk i zatkała nos, więc nie mogłam ponownie nabrać powietrza. Ostatkami sił machnęłam mocno skrzydłami, a moja łapa z musnęła światło.
*****
Gwałtownie nabrałam powietrza i otworzyłam oczy. Jedyne co zobaczyłam to wystraszony pysk Aro. Patrzył na mnie przez moment w dezorientacji, a po chwili odetchnął i usiadł obok. Szybko uspokoiłam oddech i podniosłam się do siadu. Nie bardzo wiedziałam co się stało. Ostatnie co pamiętam przed wylądowaniem w umyśle stwora to jego oczy. Czyli byłam w powietrzu. Dlaczego leżałam na ziemi? Popatrzyłam na basiora.
-Wystraszyłaś mnie. Tak nagle spadłaś na ziemię, nie wiedziałem co ci się stało-mruczał. Nagle jakby sobie coś przypomniał-Co robiłaś tam na górze?
Szybko poszukałam jakiegoś sensownego wytłumaczenia niezgodnego z prawdą.
-Chciałam zobaczyć czy nad pomnikiem jest coś jeszcze-wzruszyłam ramionami i podniosłam się. Czułam na sobie badawczy wzrok wilka. Wytrzepałam się z kurzu. Wiedziałam, że po tej "wizycie" w umyśle tego potwora zaczną się kłopoty. Czułam, że jego część pozostała we mnie.
-Idziemy zapolować?-spytałam by odciągnąć uwagę Dowódcy od tego zdarzenia-Zrobiłam się głodna.
Aro?
*****
Wpadłam do wody. Chwila.. WODA?! Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Naprawdę byłam w wodze. Jednak ta woda była ciemna, gęsta.. Przyprawiała o ciarki. Próbowałam spojrzeć w górę, jednak coś ściągnęło mój pysk w dół. Pode mną nie widziałam nic oprócz własnych łap. Spróbowałam poruszyć łapami by przepłynąć kawałek, jednak na daremno. Moje ruchy sprawiały tylko, że zapadałam się w ciemną otchłań coraz bardziej. Nagle woda wokół mnie zawirowała, a po chwili z białego dymu powstały różne obrazy, które się ruszały. Były to obrazy walki. A raczej zabijania różnych wilków. Wszędzie była krew, mnóstwo krwi. "Gdzie ja jestem//?" spytałam w myślach samą siebie. Przyglądałam się uważnie obrazom. Jeden z nich zwrócił moją uwagę. Był nieco oddalony od innych, jakby nie był tym czym były pozostałe.. Podpłynęłam do niego. Tym razem, o dziwno, moje ruchy popchnęły mnie na przód zamiast w dół. Zatrzymałam się tuż przed obrazem i wpatrywałam się w wilka, który umierał na moich oczach. Przypominał mi kogoś, lecz nie mogłam uświadomić sobie kogo.. Nagle mnie olśniło. Ten wilk to był Aro.. To nie były obrazy, lecz wspomnienia, a ja nie znajdowałam się w wodzie tylko w umyśle.. Rồng Đen'a. Ale przecież Aro żyje więc to nie mogło być wspomnienie. Chyba, że.. Chyba, że było to marzenie. Ton tłumaczyłoby dlaczego jest oddalone od innych.
-Piękna wizja przyszłości, nieprawdaż..?-zasyczało mi coś tuż obok ucha. Szybko odwróciłam łeb, lecz niczego nie zauważyłam. Znowu rozległ się ten przerażający śmiech.
-Nie bój się.. Jesteśmy tacy sami, możesz mi wierzyć..-syczał właściciel umysłu-Oboje zawładniemy najpierw smokami i wilkami.. A potem całym światem!-roześmiał się złowrogo. Wpatrywałam się w martwego basiora jak zaczarowana. Nie mogłam oderwać oczu od tego marzenia. Czułam, że im dłużej wpatruje się w ten obraz ty większą przyjemność sprawia mi myśl, że wilk umrze.
-Z twoją pomocą z łatwością powrócę do świata żywych i zabiję Wilczego Dowódce..
Dwa ostatnie słowa podziałały na mnie jak zaklęcie. Oderwałam się od marzenia i spojrzałam w górę. Zobaczyłam małe światło, które z każdą chwilą malało coraz bardziej. Zmrużyłam oczy i zaczęłam mocno przebierać łapami. Mozolnie przesuwałam się w kierunku światła. Warknęłam pod nosem i rozłożyłam skrzydła by pomóc sobie nimi. Wkładałam ogromną ilość wysiłku by poruszyć łapą w przód i w tył. Kiedy byłam blisko światła poczułam jak zaczyna brakować mi powietrza. Jakaś czarna opaska związała mi pysk i zatkała nos, więc nie mogłam ponownie nabrać powietrza. Ostatkami sił machnęłam mocno skrzydłami, a moja łapa z musnęła światło.
*****
Gwałtownie nabrałam powietrza i otworzyłam oczy. Jedyne co zobaczyłam to wystraszony pysk Aro. Patrzył na mnie przez moment w dezorientacji, a po chwili odetchnął i usiadł obok. Szybko uspokoiłam oddech i podniosłam się do siadu. Nie bardzo wiedziałam co się stało. Ostatnie co pamiętam przed wylądowaniem w umyśle stwora to jego oczy. Czyli byłam w powietrzu. Dlaczego leżałam na ziemi? Popatrzyłam na basiora.
-Wystraszyłaś mnie. Tak nagle spadłaś na ziemię, nie wiedziałem co ci się stało-mruczał. Nagle jakby sobie coś przypomniał-Co robiłaś tam na górze?
Szybko poszukałam jakiegoś sensownego wytłumaczenia niezgodnego z prawdą.
-Chciałam zobaczyć czy nad pomnikiem jest coś jeszcze-wzruszyłam ramionami i podniosłam się. Czułam na sobie badawczy wzrok wilka. Wytrzepałam się z kurzu. Wiedziałam, że po tej "wizycie" w umyśle tego potwora zaczną się kłopoty. Czułam, że jego część pozostała we mnie.
-Idziemy zapolować?-spytałam by odciągnąć uwagę Dowódcy od tego zdarzenia-Zrobiłam się głodna.
Aro?
Od Kasadi- cd Aro
Popatrzyłam na Responso z lekką obawą. odkąd pamiętałam nigdy się z nim nie rozstawałam. Smok spojrzał na mnie z rozczuleniem w oczach. "Będzie dobrze, wierze w ciebie" usłyszałam w umyśle. Uśmiechnęłam się do niego. Smok schylił łeb, a ja przytuliłam się do niego. Kątem oka spostrzegłam, że zarówno Aro jak i Libre czekają cierpliwie. Z westchnieniem odsunęłam się od smoka i podeszłam do Aro.
-Więc prowadź-powiedziałam prostując się. Basior skinął na swojego smoka, który po chwili odleciał razem z Responso. Popatrzyłam za smokami i jęknęłam w duchu. Dla uspokojenia zacisnęłam mocniej opaskę na łapie. Spojrzałam na wilka i czekałam aż ruszy przodem. Nie śpieszył się ze zmierzeniem mnie od łap po czubki uszu. Dopiero po chwili odwrócił się i ruszył truchtem przed siebie.
-Gdzie się teraz znajdujemy?-spytałam.
-Na kwiecistej łące-odpowiedział. Przekręciłam łeb lekko w prawo, ale nie powiedziałam nic. Aro poprowadził mnie następnie przez Las Fuge, koło Wodospadu Przepowiedni, Jeziora i pod Świątynie Ładu. Z daleka pokazał mi również Góry Santos. Potem poszliśmy do jaskini głównej. Położyłam się tuż przy wejściu. Skrzyżowałam przednie łapy, a łeb położyłam na nich. Przymknęłam oczy i w tym samym momencie pojawiły mi się przed oczami straszne sceny okrutnej walki. Z piskiem skoczyłam na równe łapy i szeroko otwartymi oczami patrzyłam pod swoje łapy. W chwilę potem koło mnie zjawił sie Aro zwabiony moim piskiem.
-Coś się stało?-spytał jakby trochę zmartwiony. Przyjrzałam mu się. Nie chciałam zaglądać mu do umysłu. Jeszcze nie teraz. Nie jemu. Nie byłam pewna czy pytać go o to co zobaczyłam, ale ostatecznie zdecydowałam się milczeć.
-Nie.. Nic. Coś mi się przewidziało-mruknęłam kładąc uszy po sobie. Przyznaje. Nie potrafię kłamać.
Aro?
-Więc prowadź-powiedziałam prostując się. Basior skinął na swojego smoka, który po chwili odleciał razem z Responso. Popatrzyłam za smokami i jęknęłam w duchu. Dla uspokojenia zacisnęłam mocniej opaskę na łapie. Spojrzałam na wilka i czekałam aż ruszy przodem. Nie śpieszył się ze zmierzeniem mnie od łap po czubki uszu. Dopiero po chwili odwrócił się i ruszył truchtem przed siebie.
-Gdzie się teraz znajdujemy?-spytałam.
-Na kwiecistej łące-odpowiedział. Przekręciłam łeb lekko w prawo, ale nie powiedziałam nic. Aro poprowadził mnie następnie przez Las Fuge, koło Wodospadu Przepowiedni, Jeziora i pod Świątynie Ładu. Z daleka pokazał mi również Góry Santos. Potem poszliśmy do jaskini głównej. Położyłam się tuż przy wejściu. Skrzyżowałam przednie łapy, a łeb położyłam na nich. Przymknęłam oczy i w tym samym momencie pojawiły mi się przed oczami straszne sceny okrutnej walki. Z piskiem skoczyłam na równe łapy i szeroko otwartymi oczami patrzyłam pod swoje łapy. W chwilę potem koło mnie zjawił sie Aro zwabiony moim piskiem.
-Coś się stało?-spytał jakby trochę zmartwiony. Przyjrzałam mu się. Nie chciałam zaglądać mu do umysłu. Jeszcze nie teraz. Nie jemu. Nie byłam pewna czy pytać go o to co zobaczyłam, ale ostatecznie zdecydowałam się milczeć.
-Nie.. Nic. Coś mi się przewidziało-mruknęłam kładąc uszy po sobie. Przyznaje. Nie potrafię kłamać.
Aro?
Od Kasadi
-Nadal nie rozumiem dokąd ci tak śpieszno-mruknęłam niezadowolona.
-Nie marudź, Morte-zaśmiał się Responso. Przewróciłam oczami i przyśpieszyłam kroku by dogonić smoka. Szliśmy już trzeci dzień bez odpoczynku. Bolały mnie łapy i skrzydła, ale postanowiłam nie narzekać więcej. Nie mogłam zrozumieć dlaczego mojemu przyjacielowi nagle się tak śpieszy. Ponownie spróbowałam zaglądnąć mu w umysł, ale ten tylko się zaśmiał. Już piąta próba poszła na marne. Z szóstej zrezygnowałam.
-Więc nie powiesz mi gdzie idziemy?-spytałam i rozłożyłam skrzydła. Wzbiłam się w powietrze i leciałam obok łba Responso.
-Gdybym ci powiedział już dawno byś zawróciła-znowu się zaśmiał. Popatrzyłam na niego w zadumie. Po chwili mnie olśniło.
-Nie.-powiedziałam twardo-Ja się nie zgadzam.
-Nie masz nic do powiedzenia, moja droga-smok wyraźnie się ze mną droczył. Warknęła od nosem.
-Ale to ja będę należała do jakiejś durnej watahy!-wrzasnęłam mu w psyk. Smok zatrzymał się i przygniótł mnie ogonem do ziemi. Warknęłam i spróbowałam wydostać się spod ogona stwora. Jednak na darmo. Responso schylił łeb do ziemi i dmuchnął we mnie dymem. Natychmiast się uspokoiłam.
-Chce tylko, żebyś w końcu zaczęła żyć tak jak normalny wilk, rozumiesz? Każdy wilk ma obowiązek należeć do jakiejś watahy, inaczej jest.. Wyrzutkiem-powiedział ostrożnie-Ty też powinnaś sobie znaleźć dom z innymi wilkami, znaleźć partnera i założyć rodzinę..
-Ale ja nie chce-przerwałam mu naburmuszona. Smok przewrócił tylko oczami i popatrzył gdzieś w górę. Nadstawiłam uszu i usłyszałam trzepot skrzydeł. Mój smoczy opiekun puścił mnie i pomógł mi stanąć na łapy. Otrząsnęłam się w piachu i trawy. Po chwili wylądował przed nami czarny smok w niebieskie prążki. Fuknęłam tylko na jego widok. Smok spojrzał najpierw na Responsa, który skłonił mu się, a potem na mnie. Odwróciłam wzrok. Nadal byłam zła.
-Więc to wy jesteście tymi, którzy chcą dołączyć?-padło pytanie. Popatrzyłam na smoka, który nie ruszył pyskiem. Zmrużyłam oczy wyczuwając innego wilka. Z grzbietu smoka zeskoczył wilk o ciemnej sierści i szaroniebieskich oczach. Położyłam po sobie uszy i powiedziałam cicho.
-Tak. My. Nazywam się..
-Morte-wyręczył mnie Responso. Popatrzyłam na niego trochę zła.
-Nie prawda. Na imie mi Kasadi..
-Ale wszyscy mówią jej Morte-ponownie się wtrącił. Warknęłam pod nosem i dałam spokój.
-A to Responso. Ty jesteś..-urwałam zdając sobie sprawę, że nawet nie wiem jak go nazwać. Skrzywiłam się do siebie uświadamiając sobie swoją niewiedzę o watasze. Popatrzyłam na smoka koło siebie.
-Alfa-odparł krótko. Pokiwałam łbem.
-Wybacz, ale nie wiem zbyt dużo o watahach.. i tym podobnym..-położyłam po sobie uszy i przycisnęłam skrzydła do boków.
Aro? ;-; głupie wiem x.x
-Nie marudź, Morte-zaśmiał się Responso. Przewróciłam oczami i przyśpieszyłam kroku by dogonić smoka. Szliśmy już trzeci dzień bez odpoczynku. Bolały mnie łapy i skrzydła, ale postanowiłam nie narzekać więcej. Nie mogłam zrozumieć dlaczego mojemu przyjacielowi nagle się tak śpieszy. Ponownie spróbowałam zaglądnąć mu w umysł, ale ten tylko się zaśmiał. Już piąta próba poszła na marne. Z szóstej zrezygnowałam.
-Więc nie powiesz mi gdzie idziemy?-spytałam i rozłożyłam skrzydła. Wzbiłam się w powietrze i leciałam obok łba Responso.
-Gdybym ci powiedział już dawno byś zawróciła-znowu się zaśmiał. Popatrzyłam na niego w zadumie. Po chwili mnie olśniło.
-Nie.-powiedziałam twardo-Ja się nie zgadzam.
-Nie masz nic do powiedzenia, moja droga-smok wyraźnie się ze mną droczył. Warknęła od nosem.
-Ale to ja będę należała do jakiejś durnej watahy!-wrzasnęłam mu w psyk. Smok zatrzymał się i przygniótł mnie ogonem do ziemi. Warknęłam i spróbowałam wydostać się spod ogona stwora. Jednak na darmo. Responso schylił łeb do ziemi i dmuchnął we mnie dymem. Natychmiast się uspokoiłam.
-Chce tylko, żebyś w końcu zaczęła żyć tak jak normalny wilk, rozumiesz? Każdy wilk ma obowiązek należeć do jakiejś watahy, inaczej jest.. Wyrzutkiem-powiedział ostrożnie-Ty też powinnaś sobie znaleźć dom z innymi wilkami, znaleźć partnera i założyć rodzinę..
-Ale ja nie chce-przerwałam mu naburmuszona. Smok przewrócił tylko oczami i popatrzył gdzieś w górę. Nadstawiłam uszu i usłyszałam trzepot skrzydeł. Mój smoczy opiekun puścił mnie i pomógł mi stanąć na łapy. Otrząsnęłam się w piachu i trawy. Po chwili wylądował przed nami czarny smok w niebieskie prążki. Fuknęłam tylko na jego widok. Smok spojrzał najpierw na Responsa, który skłonił mu się, a potem na mnie. Odwróciłam wzrok. Nadal byłam zła.
-Więc to wy jesteście tymi, którzy chcą dołączyć?-padło pytanie. Popatrzyłam na smoka, który nie ruszył pyskiem. Zmrużyłam oczy wyczuwając innego wilka. Z grzbietu smoka zeskoczył wilk o ciemnej sierści i szaroniebieskich oczach. Położyłam po sobie uszy i powiedziałam cicho.
-Tak. My. Nazywam się..
-Morte-wyręczył mnie Responso. Popatrzyłam na niego trochę zła.
-Nie prawda. Na imie mi Kasadi..
-Ale wszyscy mówią jej Morte-ponownie się wtrącił. Warknęłam pod nosem i dałam spokój.
-A to Responso. Ty jesteś..-urwałam zdając sobie sprawę, że nawet nie wiem jak go nazwać. Skrzywiłam się do siebie uświadamiając sobie swoją niewiedzę o watasze. Popatrzyłam na smoka koło siebie.
-Alfa-odparł krótko. Pokiwałam łbem.
-Wybacz, ale nie wiem zbyt dużo o watahach.. i tym podobnym..-położyłam po sobie uszy i przycisnęłam skrzydła do boków.
Aro? ;-; głupie wiem x.x
Subskrybuj:
Posty (Atom)
© Agata dla WioskaSzablonów