Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Killer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Killer. Pokaż wszystkie posty

Od Killer'a-cd Aceiro

Patrzyłem się w miejsce, z którego wydobywały się dziwne dźwięki. Jakby coś się...toczyło?Wtedy z lasu w naszą stronę zaczęły w szybkim tępię toczyć się kamienie. Acerio natychmiast wstał i prawdopodobnie szykował się do ucieczki. Kamienie były dość duże żeby go przygnieść... Powoli wstałem i zrobiłem kilka kroków w przód. Gdy kamienie były bardzo blisko szybko się odwróciłem i odepchnąłem kamienie ogonem. Wpadły do wody.
Ruszyłem do lasu.
-Gdzie idziesz?-spytał się smok.
Już całkiem o nim zapomniałem...
-A ty tu jesteś? A no tak... Myślałem, że pobiegłeś.-mruknąłem.
-Szczerze to miałem taki zamiar...-przyznał-To gdzie idziesz?
-Kamienie same się nie poturlały. Pewnie ktoś to zrobił celowo.-zmrużyłem oczy.
Acerio?

Od Killer'a- cd Aceiro


-Lepiej odejdź zanim jednego zdobędziesz.-warknąłem krótko.
Zaczął mnie denerwować.
-Nigdzie się nie wybieram.-smok usiadł.
Gwałtownie odwróciłem głowę w jego stronę i warknąłem. Aceiro czy jak mu tam odskoczył, ponieważ spodziewał się mojego ataku. Złowrogo zmierzyłem go wzrokiem i prychnąłem.
-Co ty taki nerwowy?-spytał i ponownie usiadł.
-Daj mi spokój.-Wzbiłem się w powietrze.
Poleciałem na drugi koniec jeziora. Położyłem się na brzegu i westchnąłem.

Aceiro?

Od Killer'a

-To ja lecę.-odezwałem się do Amaimona wychodząc z jaskini.
-Znowu idziesz?-spytał.
-Tak...-stanąłem przy wyjściu i spojrzałem na mojego Pana-Nie mogę tak ciągle siedzieć w miejscu bezczynnie.
-To idź coś pozabijać.-mruknął bez emocji-Od razu ci się polepszy.
Kiwnąłem głową i wyszedłem. Przynajmniej on mnie rozumie. Bardzo jego doceniałem i szanowałem. Było dosyć pochmurno, ale nie padał deszcz. Wzbiłem się w powietrze. Niedługo po tym byłem przy chmurach. Znajdowałem się nad jeziorem. Spojrzałem w dół. Zauważyłem dwa ptaki lecące obok siebie. Uśmiechnąłem się złowieszczo i zniżyłem lot. Niedługo po tym goniłem ptaki. Złapałem twa w swoją ogromną paszczę, poleciała krew. Ulotniło się z nich życie. Puściłem ciała, które spadły do wody. Śmierć innych sprawiała mi przyjemność nie wiem czemu... Wylądowałem na brzegu jeziora i usiadłem, patrząc w swoje odbicie. Czemu taki jestem? Jeszcze ta czaszka zamiast zwykłego łba. Wtedy z lasu, który rósł nieopodal wyszedł smok. Natychmiast wstałem i wyprostowałem się, ukazując kły. Ryknąłem na smoka.
< Jakiś smok?>
^