Zniżyłem się i złapałem moją ofiarę. Wzbiłem się wyżej i puściłem na twarde podłoże. Miękkie ciało samca uderzyło o głazy, po czym przeturlało się na zieloną trawę, która chwilę później była już bordowego koloru.
Osiadłem obok zdobyczy i zacząłem ucztę. Przyznaję, byłem głodny, a jeleń smakował znakomicie. Nie mogłem jednak się nim nacieszyć. Usłyszałem coś jakby pisk, krzyk. Z lasu zaczęło wyłaniać się wiele stworów. Każdy był praktycznie mojej wielkości, a nawet większy.
Mokari?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz