Od Vatariath- cd Libre

Przez chwilę leciałam obok smoka, jednak potem straciłam go z oczu. Nie łwiedziałam czy może tak przyśpieszyć czy zawrócił, skierował się w dół czy na górę. Poleciałam więc na dół, aby zrobić to co powiedział Libre. Miałam się zastanowić czy to na pewno jest miłość. Mógł mnie skrzywdzić, fakt, ale ja go także. To na pewno jest miłość ponieważ czuję to w sercu i umyśle. Instynkt mi tak mówi! Kocham go i tyle. Nie ma co tu tłumaczyć.
Rozprostowałam skrzydła i poleciałam do góry, tam gdzie ostatni raz widziałam Libre. Rozgłądałam się ale na marne. Nagle coś wpadło mi do głowy. Przecież on bardzo lubił góry! Góry... Alleluja!
Wzbiłam się jeszcze wyżej. Moje przypuszczenia okazały się prawdziwe. Smok stał niecały kilometr dalej ode mnie, na górze Alleluja. Podleciałam do niego.
- Przemyślałam wszystko. - Powiedziałam tonem pełnym stanowczości i determinacji.
Smok szybko się odwrócił.
- Co?
- Przemyślałam wszystko co powiedziałeś. - powtórzyłam cierpliwie. - Tak, możesz mniezranić, ale tak samo jak ja Ciebie. I tak, to jest prawdziwa miłość.
Libre znowu spojrzał na mnie...


Libre?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^