-Na ogół byłam bardzo spokojna dopóki nie zaczęłam latać. – powiedziałam do Aceiro
- Jak to? – powiedział i uniósł brew.
- Gdy zaczęłam latać odkryłam jak bardzo to kocham. Wtedy wlatując do kosmosu, poczułam się wolna i niezależna od wszystkiego i wszystkich. Zamieniłam się w coś w stylu kolorowego ptaka, ale byłam większa i wyglądałam też jak smok.
- Aha. Czyli coś jakby magia? – spytał.
- Nie coś jakby magia bo to była magia.
-Ale na przyszłość trochę bardziej uważaj, dobrze?
- Jasne.
Gdy leciałam swoją szybkością była mgła i na dużej wysokości trudno było zobaczyć góry, uderzyłam o jedną łamiąc skrzydło. Coś jednak nie dawało mi spokoju.
- Ale będę mogła dalej latać?
-Tak, ale dopiero za jakiś czas.
- Wiesz za jaki?
- Za około miesiąc. Nie wcześniej.
Miesiąc to przecież wieki gdy nie można latać. Ale na pewno dałoby się to jakoś przyśpieszyć.
- Nie możesz nic zrobić by ten czas zmalał?
Zaczął się zastanawiać.
Aceiro?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz