Od Amaimona

Obudziłem się po trzech godzinach spania. Otworzyłem oczy, ziewnąłem i wstałem na cztery łapy. Killer już nie spał. Czekał na obrzeżach lasu. Był taki wielki, że nie mógł do niego wejść. Podszedłem do niego. Na dworze robiło się coraz jaśniej.
-Dobry.-mruknął i spojrzał na mnie.
-Hej. Gdzie jesteśmy, jeśli można wiedzieć?-spytałem.
-Teleportowałem nas tutaj. W sumie to nie znam tego miejsca...-odwrócił głowę i spojrzał w niebo.
Wiedziałem co chce zrobić. Długo siedział bezczynnie.
-Trzeba zwiedzić tą krainę.-wsiadłem na niego.
Smok zrozumiał mnie. Machnął kilka razy skrzydłami i wzbił się w powietrze. Nim się obejrzałem byliśmy już ponad chmurami. Był to dla mnie i mojego Przyjaciela codzienny widok. Lecieliśmy. Wtedy Killer spojrzał nagle w dół. Coś musiało go zainteresować. Uczyniłem to samo. Smok zniżył trochę lot. Naszym oczom ukazały się wilki i smoki. Ciekawe. Spojrzeli na nas.
-Zauważyli nas.-stwierdziłem.
Ja i Killer rozumieliśmy się bez słów. Smok wiedział co ma zrobić. Natychmiast wzbił się wyżej. Teraz nas na pewno nie widzą. Chyba.

***

Później wylądowaliśmy na drodze prowadzącą do jakiegoś lasu. Killer jakimś cudem się mieścił. Gdy miałem schodzić, ktoś wyskoczył na drogę. Był to wilk.
<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^