Od Alice- cd Marcusa

Nadszedł zmierz. Postanowiłam rozprostować łapy i przejść się. Wyszłam z jaskini i zaczęłam podążać dobrze znaną mi ścieżką. Oglądałam jak nocne stworzenia już zaczynają się budzić, a żyjące podobnym trybem jak ja kładą się do snu. Właściwie sama powinnam to zrobić, ale za chwilę...
Dotarłam już do jeziora. Usiadłam i spojrzałam na księżyc, który w ślimaczym tempie wspinał się na już rozgwieżdżone niebo. Woda miała teraz coś w sobie. Zbliżyłam się do niej i zanurzyłam przednie łapy. Usłyszałam wycie. Dobiegał z drugiego końca lasu. Zaciekawiło mnie to. Zawróciłam i pognałam w tamtą stronę. I ominęła mnie moja ulubiona kąpiel o zmroku, z księżycem. Oby to coś było tego warte.
Moje mięśnie pracowały. Przyśpieszyłam jeszcze mocniej. Pokonałam kilka obalonych kłód, omijałam drzewa i przeskakiwałam przez mokrzejsze części. Zobaczyłam wilka. Położyłam uszy po sobie aby dać znak, że mogę być niebezpieczna. Zawsze warto próbować.
-Kim jesteś spytałam dośc wyraźnym tonem
-Marcus, a ty?
-Alice de Laugvede, córka monarchy z krainy Wschodzącego Kwiatu. Aktualnie przebywająca i mieszkająca w Wspólnocie Nocy- powiedziałam dumnie.


Marcus?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^