-Twoja rana... co Ci się stało ? -zapytałam troskliwie
-Troszkę boli.
-Chodź!-chwyciłam go za łapę- zabiorę Cię do naszej szamanki. Zaraz wyzdrowiejesz.
Pobiegliśmy (tak on z kulawą łapą ) do jaskini Snowdrop. Jak zawsze była w środku.
-Cześć. Mamy rannego-powiedziałam do wadery-zostawiam go tobie. Ja poczekam na zewnątrz.
~Kilka minut potem~
Basior wyszedł z jaskini Snowdrop jak nowo narodzony. Poszliśmy do samca alfy Aro zapytać się o pozwolenie dołączenia do Wspólnoty Jared'a.
-Chętnie Cię przyjmiemy.-odpowiedział Aro
-Dziękuję. Naprawdę. Nie mam się gdzie podziać.
Była pora obiadu. Jak zawsze poszłam w moje ulubione miejsce. Moje i Zary. Widziałam łanię. Chciałam ją upolować lecz Jared był szybszy. Jako pierwszy dopadł łanię.
-Chodź!-krzyknął do mnie
-Nie dzięki sama też potrafię.-odparłam surowo.
Jared?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz