- Magia... - mruknąłem.
- Magia - potaknęła Ruby.
- Czyli? - spytałem.
- Manipulowanie energią.
Weszła do pobliskiego stawu i nagle hektolitry wody wystrzeliły w powietrze. Żaby, które do niedawna spokojnie pływały sobie w jeziorku, teraz uczyły się latać. Ruby była maksymalnie skoncentrowana. Poruszała łapami, sterując ruchem wody. Przez mózg przemknęła mi pewna myśl. Lubię Ruby. Ale nie aż tak. Wmawiałem sobie te słowa, by uwierzyć w ich prawdziwość, ale nie odawało mi się. Ja po prostu zakochałem się w tej wyjątkowej waderze. Nic na to nie poradzę. Ale... sama myśl, że taki mroczny i nieprzyjazny typ, mógłby się zakochać? Poza tym, kto by mnie chciał?
Ruby wykonała kilka sztuczek z wodą; uformowała z niej kulę i rzuciła w dno stawu. Woda rozprysła się na wszystkie strony, oblewając mnie od stóp do głów. Sama Ruby jednak pozostała sucha. Podeszła do mnie, uśmiechnięta.
- I jak?
- Super - odwzajemniłem uśmiech. - Nauczyłabyś mnie władać magią? Obiecuję, że będę pilnym uczniem.
Ruby???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz