Pędziłam wystraszona i radosna z mojej ucieczki od ludzi.Byłam tam trzymana jako pies.Biegłam cały dzień.Postanowiłam odpocząć. Zasnęłam przy najbliższym drzewie.Znów przyśnił mi się koszmar.O tym jak patrzę na moje martwe rodzeństwo i nic nie mogę zrobić.Gdy się obudziłam nagle stanęłam jak wryta.Kilkadziesiąt metrów od mnie stały smoki i wilki...Po tym jak tamta wataha zabiła moją rodzinę nienawidziłam wilków.A tu cała wataha i to jeszcze z smokami.Z początku byłam gotowa zabić ale potem obleciał mnie strach.Jak ja jedna zaatakuje tyle wilków i jeszcze smoków?Potem przypomniała mi się moc którą posiadam...Znikanie...Postanowiłam podejść.Nagle wszyscy odwrócili się w moją stronę..Zaczęłam:
Przepraszam czy mogła bym dołączyć?
Jeden z wilków odpowiedział że nie ma żadnych przeciw skazań.
Ucieszyłam się ,ale nie dałam tego po sobie poznać.Wreszcie jestem wśród wilków ,prawdziwych wilków.Nadal im nie ufam.Nie ufam nikomu.Ale chcę ,tyko to co stało się już się nie odstanie i nie pozwala nikomu i niczemu zaufać..
Dokończcie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz