Od Marvela-do Ruby

Chyba już zdążyłem się zadomowić w nowej watasze. Chyba.
Nie miałem tu przyjaciół, wszyscy obchodzili mnie dużym łukiem. Nie budziłem sympatii.
Robiłem obchód terenu watahy. Nic ciekawego; głównie drzewa i jeziorka, a od czasu do czasu stadko jeleni.
- Kim jesteś? - słyszałem niespodziewanie czyiś głos.
Nagle przede mną zmaterializowała się wadera. Choć zwykle nie zwracam uwagi na takie szczegóły, musiałem przyznać, że była wyjątkowo ładna.
- Samotnym cieniem, który szuka spokoju - szczeknąłem.
- A ja jestem Ruby - odpowiedziała wilczyca spokojnie z wyrozumiałością. - A ty?
- Marvel - odparłem niechętnie.

Ruby???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

^