Weszłam za Libre do sypialni. Był to pokoik o imponującej wielkości. Pomieściło by się tu wiele smoków. Łącznie z Mokari'm.
- Podoba Ci się tutaj? - zapytałam Libre. Mi się podoba tu bardzo ale jeśli Libre nie, to trochę głupio...
- Tak. A tobie?
- Mi baaaaaardzo.
- To chyba nie ma problemu żebyśmy mieszkali tu razem.
- Mhmm.
- Tylko może przydałoby się tu troszkę posprzątać i urządzić?
- Zajmę się sprzątaniem. Potem razem zrobimy loża i tak dalej.
- Na pewno?
- Tak.
- Więc... Czemu nie?
- Świetnie. - usmiechnęłam się do Libre. Odwzajemnił uśmiech.
Zaczęłam sprzątać. Było dużo pajeczyn i wiele innego brudu. Libre w tym czasie zbierał różne rzeczy na posłania.
***Gdy skończyłam sprzątać...***
Gdy skończyłam sprzątać poleciałam pomóc Libre szukać rzeczy na posłania. Leciałam około 5 minut. W końcu zobaczyłam go. Zniżyłam lot. Z tego co widziałam z góry, nazbierał bardzo dużo materiałów.
Wylądowałam i powiedziałam:
- Coś jeszcze trzeba zbierać?
- Chyba nie. Tyle raczej wystarczy.
- To co? Lecimy?
- Tak.
Włożył mi na grzbiet połowę uzbieranych rzeczy.
- Leć już.
Kiwnęłam głową. Wzbiłam sięnw powietrze i zaczęłam powoli lecieć w stronę nowego domu. Odwróciłam głowę i zobacyłam jak Libre z materiałami leci za mną.
Po chwili dolecieliśmy i zaczeliśmy rob8ć łoża.
-- W sypialni zrobić dwa posłania czy jedno? - spytałam smoka stojącego cztery metry obok mnie.
Libre?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz